,

Spotkanie w walce. Poszukiwanie marzeń minionych

Archiwum dawnych publikacji · Praca z zajęć z filozofii spotkania prof. dr. hab. Adama Węgrzeckiego, Wydział Filozoficzny UJ, animacja kultury, V rok, czerwiec 2004. Tekst oryginalny; poprawiono wyłącznie literówki, ortografię i interpunkcję. Uwagi z 2026 roku znajdują się na końcu, w sekcji „Komentarz 2026”.

Pytanie, które Sokrates stawia w Gorgiaszu Platona, jest wielce intrygujące: czy, mając wybór, lepiej dla człowieka „wyrządzać krzywdy, czy ich doznawać?” (Gorgiasz, 474c). Można je sformułować jeszcze inaczej: „Czy mając do wyboru albo doznać zła od drugiego, albo samemu zło mu uczynić, lepiej będzie dla człowieka zła doznać czy raczej zło uczynić?” (Filek, s. 221).

Heidegger w Byciu i czasie wywodził, iż podstawowy charakter bycia Jestestwa to bycie-w-świecie. Stąd człowiek obok doświadczenia pierwotnego, samego siebie, ma także świadomość świata. Sposób bycia Jestestwa jest często obok Innego, którego Levinas w Czasie i tym, co inne nazywa Radykalnie Innym, którego istotą jest inność. Inny to ten, wobec którego nie możemy Móc. Heidegger mówił też, iż owa relacja to rozmywanie się Jestestwa w Się – to stanowi zagubienie istoczącego się Dasein w świecie. Świat, wobec którego i w którym jesteśmy, jest wciąż zagadką odkrywaną na nowo i ciągle zarazem. Określanie swojej tożsamości i sposobu bycia jest procesem równie zachwycającym dla kogoś dość uważnego wobec siebie, w którym zarazem odkrywamy jakąś jednak stałość, owo Ja zmieniające się, ale wciąż na nowo uchwytne poprzez refleksję i introspekcję, ale i namysł nad tą oto właśnie chwilą. Także w relacji z Innym dostrzegamy zarówno procesualny, jak i stały charakter siebie. Czy owo spotkanie z innym, mając zawsze charakter wpierw nieokreślony, zaskakujący nieraz, może być bliskie aż tak, że przekroczę inność radykalnie Innego? To na pewno spotkanie o charakterze etycznym, w znaczeniu Etyki poza granicami naszego języka, jak ją określał Wittgenstein w Wykładzie o etyce. Zdaje się, że relacja przyjaźni czy miłości, tej głębokiej, jaką znaleźć można w etyce stoików czy epikurejczyków, ma charakter zbliżenia, które może dotknąć owego stałego rdzenia Ja, przekroczyć wiele sfer intymności. Co prowadzić może, przy braku ostrożności, do cierpienia, bólu, a nawet rozpaczy, gdy któraś ze stron spotkania nieuważnie lub rozmyślnie naruszy rdzeń Ja drugiej strony. Jednak jako że relacja z Innym ma charakter etyczny, nie można wykluczyć czy pominąć tego, co można nazwać złem.

Nie znaczy to, iż złem można nazwać tylko to, co wywołuje cierpienie i ból w spotkaniu; nie zawsze tak jest, co postaram się wykazać.

Spotkanie wymaga opisu od rozmaitych stron, ma ono charakter złożonej i skomplikowanej sytuacji, w której wartości takie jak piękno czy uczucia radości mogą mieszać się z czymś takim jak zło, którego ucieleśnienie może przejawić się w Innym, którego spotykam. Czym może być „zło”?

Zło jest tym, co według Kanta jest niezbędnym warunkiem dla istnienia wolności, zaś wolność tym, co jest niezbędne, aby możliwe było prawo moralne. Problematyka zła bezwzględnego, demoniczności, czegoś, co osadzone na braku nieusuwalnym, który byłby samą istotą tegoż, jest skrajnością, która zdaje się najtrudniejsza do uchwycenia. Takie zło nie jest trywialne. Nie jest go łatwo dostrzec; jeśli działa, to działa w ukryciu. Może ono zdawać się, łudzić czymś nawet pozytywnym w jakimś wymiarze, jak eutanazja bez zgody osoby, która ma być pozbawiona życia. Umysły zagubione i słabe łatwo oddają się w służbę takiemu złu. Często funkcjonuje nawet w obrębie instytucji, które zazwyczaj zdają się stać na straży wartości pozytywnych. Obojętność jest postawą popierającą takie zło i działa na nie wzmacniająco, zwiększając jego destrukcyjną siłę.

Innym przejawem zła czy innym złem można by z grubsza nazwać to, co przy zetknięciu się dwóch Podmiotów zmusza je do walki destrukcyjnej, o dominację bezwzględną i uprzedmiotawiającą. To coś na kształt sytuacji, jaką uchwycił Sartre, mówiąc o tym, iż Podmiot, którego cechą jest wolność absolutna, nie może znieść obecności innego podmiotu absolutnie wolnego i dlatego ściera się z nim wzrokiem w walce, w której następuje uprzedmiotowienie drugiego. Czy to jednak konieczne, aby walka z drugim miała zawsze charakter zła? Czy kiedy nie mamy do czynienia z wyborem, o którym mówił Sokrates, czyli możemy uniknąć dylematu „doznać zła czy wyrządzić je”, jest możliwa walka, której efektem jest zbliżenie porównywalne do przyjaźni stoików lub miłości?

Ażeby uzyskać odpowiedź na te pytania, należy najpierw rozważyć kilka kwestii. Czy każdy Podmiot jest całkiem i absolutnie wolny, co za tym idzie i Etyczny, moralny? Zdaje się, że i nie, i tak zarazem. Tak, albowiem wolność nie jest rozdawana wybiórczo i każdemu jest dostępna, ale aby stała się ona istotą Podmiotu, najpierw należy wybrać wybieranie, jak pisał S. Kierkegaard. Czyli wynikałoby z tego, że wolnym Podmiot się staje poprzez odkrywanie i uświadamianie sobie swej wolności. To jak stawanie się etycznym według Arystotelesa: czyn sprawiedliwy to czyn sprawiedliwego, a czy ktoś jest sprawiedliwy, to poznać można po jego sprawiedliwych czynach (Etyka nikomachejska). Można powiedzieć, że rodzimy się z wolnością, ale czy jej nabędziemy, to zależy od tego, czy wybierzemy wolność w swym działaniu i życiu. Zdaje się, że podobnie z ową dzielnością Arystotelesa czy tym, co wyraził Wittgenstein: ile z tego, co byłbym skłonny uznać w sobie za oznakę charakteru, jest jedynie rezultatem mizernego talentu (Myśli i uwagi, s. 82). Trudno rozsądzić, co łatwiej czy szybciej może zaistnieć w Jestestwie, Podmiocie – wolność czy charakter (dzielność); poza tym możliwe, że nie jest to istotny problem. Ważniejsze wydaje się to, iż właśnie Podmioty spotkania, które są wolne, jak i silne poprzez swój charakter, są tymi stronami sytuacji walki, które są niezbędne, aby była ona dobrem. Spotkanie, w którym dochodzi do tak rozumianej Walki, jest próbą dla obu stron własnej siły, czyli cech pozytywnych charakteru. Jeśli zło można określać również jako brak, to właśnie w Walce najtrudniej ukryje się takie zło. Podmioty Walczące muszą być wolne, gdyż tylko wówczas walka nie jest destrukcją, czyli złem; pomimo iż przy fizycznej walce można doznać kontuzji i ran, jest to tylko pozorna destrukcja, poza tym Walka w większej swej części nie toczy się w fizyczności. Cielesna Walka jest tylko przejawem i wynikiem tej wewnętrznej. Wojownik wolny i silny, który chce poznać siebie i swe braki oraz drugiego Wojownika, nie lekceważy tamtego, gdyż to już oznacza porażkę i brak. Taka Walka odbywa się głównie w sferze psychiki; ciało wysportowane i silne w parze z umiejętnościami technicznymi wojowników nie decyduje jeszcze o ich dzielności, charakterze. Dopiero wszystko razem – a jak widać, znacznie trudniej stać się dzielnym i wolnym niż tylko wygimnastykowanym – stanowi o sile Wojownika. Wojownik podejmuje Walkę bardzo rzadko i tylko z konieczności. Jest ona efektem niepewności swej siły, która u Wojownika może objawić się tylko przy spotkaniu drugiego Wojownika. Walka to poznanie drugiego i w efekcie takiej Walki może narodzić się bliskość porównywalna z przyjaźnią. Legendy o chińskich wojownikach czy rycerstwie europejskim lub japońskich samurajach są dowodem i przejawem marzeń o byciu Wojownikiem. Czym innym jednak jest konflikt, gdy cel to destrukcja z jakichś niskich pobudek, ale także czymś innym jest walka ze złem w obronie słabszych. Konflikt jest najczęściej przejawem ukrytego zła jako braku i fałszu, które wyraża się tylko w walce. Natomiast stawanie w obronie to specyficzny przejaw spotkania w Walce, w której jedna ze stron ma naturę zła, destrukcji, wyniszczenia, natomiast druga jest owym przejawem szukania dobra i siły w sobie.

Specyficzny charakter spotkania w Walce jest podobnie trudnym zagadnieniem jak spotkania o jakimkolwiek innym charakterze. Trudność wynika z indywidualności czy radykalnej inności Innego, która może nie jest jednak aż tak radykalna, skoro możliwa jest sytuacja, w jakiej dwa Podmioty spotkania na drodze szacunku i zrozumienia podejmują Walkę w celu poznania głębszego siebie, ale i drugiego. A czy Inny to ten, w stosunku do którego nie mogę Móc? Chyba jednak tak, gdyż wszak Inny, gdy jest Wojownikiem, poznaje swe braki w Walce, ale o ich zmianie, o wzmocnieniu swej dzielności czy też pozostawieniu jej taką, jaka jest, ostatecznie „zadecyduje” sam, bo wszak Wojownik musi być wolny. Co innego walka, której istotą nie jest etyczność – w niej może dojść do uprzedmiotowienia czy destrukcji, a wówczas jeden uczestnik spotkania ma wszak możność zmiany, wpływu wobec drugiego. Walka, jaką mam na myśli, to przykładowo ów pojedynek Hektora z Achillesem czy Wojownika z Władcą w filmie Hero Zhanga Yimou. Czy w świecie współczesnej cywilizacji możliwe jest jeszcze bycie owym Wojownikiem, czy Achillesem, który, pokonując Hektora, sam przegrywa, co uświadamia mu Priam, i wówczas dopiero może znów wrócić na drogę Wojownika, zwalczyć własne zło? Czy możliwe jest bycie Bohaterem-Wojownikiem w światopoglądzie postmodernizmu? Myślę, że nie. To świadczy o słabości naszych czasów. Ale Wojownikiem, mam nadzieję, można się stawać, mimo iż przeciwności więcej niż w czasach heroicznych czynów, gdzie cnotą była zazwyczaj dzielność i siła, nie zaś słabość i cwaniactwo. Można podejmować też Walkę inaczej, bez udziału siły mięśni, a bardziej poprzez intelekt. Zawsze jednak istotna jest świadomość i uważność, aby nie pomylić „Wojownika” ze zwykłym tchórzem i słabeuszem, który jest tylko agresywny i konfliktowy ze strachu i własnej głupoty, gdyż wówczas za jego krzywdę odpowiedzialny jest Wojownik, choć, gdy uważny, wystarczy mu tylko spojrzenie, by poskromić głupca.

Inspiracje

Jako inspiracja do napisania tej pracy posłużyły mi zajęcia z filozofii spotkania Pana Profesora Adama Węgrzeckiego oraz:

  1. Fight Club, reż. D. Fincher (film).
  2. Hero, reż. Zhang Yimou (film).
  3. Troja, reż. W. Petersen (film).
  4. Filek J., Filozofia jako etyka, Znak, Kraków 2001.
  5. Tischner J., Spotkanie z człowiekiem a problem zła.
  6. Wittgenstein L., Myśli i uwagi, Media Morphosis, Wrocław 2002.
  7. Wittgenstein L., Wykład o etyce.

Komentarz 2026

Co z tego zostaje. Rozróżnienie, na którym stoi cały tekst: walka jako spotkanie dwóch wolnych osób, które się wzajemnie poznają, oraz walka jako destrukcja i uprzedmiotowienie. Do tego intuicja, że prawdziwego wojownika od agresywnego słabeusza odróżnia nie siła, tylko uważność. W czasach sporów o „kryzys męskości” i internetowych „wojowników” to rozróżnienie wydaje mi się aktualniejsze niż w 2004 roku.

Co dziś wiem lepiej.

  • Kant. U Kanta warunkiem wolności nie jest rzeczywiste zło, lecz możliwość wyboru, w tym wyboru złego. Moje zdanie było skrótem.
  • Heidegger. Współbycie z innymi jest u niego podstawową strukturą Dasein; rozmycie w „Się” to jedna z jego możliwości, nie istota każdej relacji.
  • „Pozorna destrukcja”. Dziś powiedziałbym ostrożniej: kontuzja jest prawdziwa. To zgoda, reguły i wzajemny szacunek zmieniają jej sens moralny – z krzywdy w cenę próby.
  • Legendy. Opowieści o samurajach i rycerzach to obrazy ideałów, nie opis zachowań historycznych wojowników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *