Opór na zmianę

Archiwum dawnych publikacji · Scenka o zarządzaniu zmianą, opublikowana w czasopiśmie „Know-how”; pisana jako właściciel firmy AJU-Archeion. Tekst oryginalny; poprawiono wyłącznie literówki, ortografię i interpunkcję. Uwagi z 2026 roku znajdują się na końcu, w sekcji „Komentarz 2026”.

Jeśli nie chcesz mieć swego udziału w klęskach, nie będziesz go miał również w zwycięstwach.
— Antoine de Saint-Exupéry

Grupka ludzi zajmuje miejsca przy okrągłym stole. Witają się ze sobą. Po krótkim wprowadzeniu rozpoczyna się debata nad problemem. Muszą dziś podjąć ważną decyzję.

Opornik (już nawet jego pradziadek był w ruchu oporu): Nie zgadzam się na żadne zmiany.

Zmiennik (wywęszy każdą zmianę): Ale zmiany są konieczne.

Oskarżyciel (nie mogę przecież wszystkiego zrobić sam, niestety): Ostatnio też tak mówiłeś.

Zmiennik: Ale to było dawno temu… sytuacja się zmieniła, świat się zmienił, ludzie pędzą dalej, konkurencja depcze nam po piętach.

Ofiarna (przecież tak dobrze nam tu razem, po co zmieniać): Co to będzie? Ja nic z tego nie rozumiem…

Opornik: Wcale nie tak dawno. Zaledwie niedawno przecież. A świat pędził i pędzi, i pędził będzie, nie uciekniemy przed tym nigdzie.

Ratowniczka (po co zmieniać coś, co dobrze działa?): (do Oskarżyciela) Zrobiłam już z tym zamówieniem. Wszystko wyszło dobrze i myślę, że ten system jest bardzo udany. Tyle lat już go mamy i zawsze działa. (do wszystkich) Czy ktoś chce herbaty?

Strateg (dziś wprowadzimy zmiany, jutro idę grać w golfa): Poproszę kawę, rozmowa zapowiada się na dłużej.

Cwaniak (lubię zmiany, to okazja do awansu): Jeśli są jeszcze te małe pączusie, to ja chętnie jednego…

Oskarżyciel: Jeśli się nie uda, będziemy wszyscy na tym cierpieć. Mówiłem, żeby więcej i lepiej, wszystko przez dział komputykacji.

Zmiennik: Nie zaczynaj… zmiany są konieczne. Nawet gdybyśmy robili wszystko jak najlepiej, i tak musielibyśmy wszystko zmienić.

Ratowniczka: To bez sensu. Dlaczego musielibyśmy zmienić coś, co działa dobrze?

Zmiennik: Ponieważ zmiana jest istotą świata. Świat nigdy nie jest taki, jaki był wcześniej; nawet jak to mówiłem, wszystko się zdążyło zmienić.

Opornik: O ile mi wiadomo, to stałość jest istotą świata. Coś kręcisz i próbujesz zmienić sens znaczenia słów. O czym mówisz, jeśli wszystko się zmienia? Nie miałbyś się do czego odnieść, bo już by tego nie było.

Zmiennik: Wydaje ci się tylko… żyjesz w złudzeniu. Czy wczoraj może się kiedykolwiek powtórzyć? Czy to, co było przed chwilką, zdarzy się choćby jeszcze jeden raz?

Opornik: Pojęcie czasu jest stałe. Zawsze mogę jakoś odnieść coś do obiektywnego czasu lub miejsca.

Zmiennik: Wymyślone chyba, a nie stałe… To przez strach i niepewność żywisz się złudzeniem, że jest coś stałego w świecie.

Strateg: Panowie, nigdzie nie dojdziemy, prowadząc taką rozmowę. Spotkaliśmy się tutaj, żeby podjąć decyzję. Przestańcie się spierać i skoncentrujmy się na tym, co jest zgodne między nami, a nie na tym, co nas dzieli.

Ofiarna: Mi jest wszystko jedno. Ja tego w ogóle nie rozumiem… wszystko stałe, wszystko zmienne… Muszę ugotować dziś pierogi na kolację.

Oskarżyciel: Jeśliby Pani lepiej pracowała, to nie byłoby tej całej gmatwaniny.

Strateg: Rozważyliśmy wczoraj wszystkie argumenty. Zgodzili się Państwo, że są silne racje za wprowadzeniem zmiany. Czy ktoś ma jeszcze jakieś zastrzeżenia?

Opornik: Ja uważam, że nie powinniśmy wprowadzać zmiany. Pomimo argumentów za nie wiemy tak naprawdę, czy to się sprawdzi.

Zmiennik: Tego nigdy nie będziemy wiedzieć, dopóki nie spróbujemy czegoś zmienić.

Cwaniak: Ja sądzę, że to, co było dobre, było dobre, a to, co będzie zmienione, też ma swoje dobre cechy. Z drugiej jednak strony to, co było złe, było złe, a to, co będzie, może być też trochę złe.

Ratowniczka: Ja przemyślałam wszystko dokładnie i wciąż boję się tych całych zmian, ale możemy spróbować i ja chętnie pomogę, żeby się udało.

Oskarżyciel: Ciekawe, czy wszystko sama za nas zrobisz? (coś mruczy pod nosem…)

Strateg: Myślę, że nie do przecenienia są argumenty finansowe. Wiedzą Państwo, że jest trochę gorzej, a dzięki zmianom może być lepiej… Zmiana może stymulować konieczny dla nas rozwój. Jeśli nam się uda, wszyscy na tym zyskamy.

Opornik: Jeśli się uda…

Strateg: Musimy wziąć pod uwagę kwestię odpowiedzialności… Odpowiemy wszyscy nie tylko wtedy, jeśli zdecydujemy się na zmianę i nam się nie powiedzie, ale także, i przede wszystkim, jeśli zostawimy wszystko po staremu i nasza działalność się załamie… Państwo muszą zdecydować, co jest dla nas lepsze.

Oskarżyciel: Nie sądzę, żeby to, co było, dało się jeszcze uratować. Wszystko posunęło się już zbyt daleko. Dlatego zgadzam się na zmianę.

Opornik: Widzę, że moje próby powstrzymania was nie zdadzą się na nic. Skoro mamy zmieniać, to zróbmy to przynajmniej dobrze. Weźmy się ostro do pracy, to może się uda… i oby to była ostatnia zmiana.

Cwaniak: I ja też myślę tak jak wy.

Strateg: To znaczy jak?

Cwaniak: …hmm… to znaczy… że… hmm… tak samo… jak Pan przede wszystkim i jak Zmiennik.

Ofiarna: (cicho) Sprytnie. (głośno) Ale kiedyś nie było tak źle… a to wszystko dzieje się zbyt szybko… i jak nam się nie uda?… nie poradzimy sobie? Ja już lepiej zrezygnuję…

Ratowniczka: Pomogę Pani, proszę się nie martwić. Razem damy sobie radę.

Opornik: Niech Pani znów nie pęka. Proszę się wziąć w garść. Jak Pani opłaci studia? Trzeba wziąć się do pracy, to może się wszystko dobrze ułoży.

Zmiennik: Na pewno będzie lepiej niż było. O to mogę Państwa zapewnić.

Cwaniak: Skąd ta pewność? To znaczy… ma Pan rację. Zdecydowanie lepiej. Nie mamy się czego obawiać, Szanowni Państwo. Razem poradzimy sobie ze wszystkim. Zresztą to, co było, zostanie jeszcze trochę między nami i nie wszystko się zmieni tak od razu.

Strateg: Czasem mówi Pan z sensem…

Opornik: Zacznijmy więc działać. Nie ma się czego bać… Uzbrojeni w doświadczenia z przeszłości i wiedzę o tym, co stałe, znajdziemy najlepszą drogę.

Zmiennik: (cicho, jakby do siebie) Przecież to tylko przejściowy stan… nic nie trwa na tyle długo, aby się tym zamartwiać.

Strateg: Dobrze, że doszliśmy do porozumienia. (wstając z fotela, dodaje półszeptem) Łatwiej poradzić sobie ze zmiennym oporem niż stałym.

Aleksander Kulesza-Milewski, właściciel firmy AJU-Archeion


Komentarz 2026

Co z tego zostaje. Pod kostiumem firmowego zebrania toczy się najstarszy spór filozofii: Heraklit (Zmiennik: „czy wczoraj może się kiedykolwiek powtórzyć?”) przeciw Parmenidesowi (Opornik: „o czym mówisz, jeśli wszystko się zmienia?”). Każda postać to inna postawa wobec zmiany, a nie inny poziom wiedzy. Decyzję i tak przechyla nie metafizyka, tylko argument o odpowiedzialności: za zaniechanie odpowiada się tak samo jak za nieudaną próbę. Ostatnie zdanie Stratega mówi o zarządzaniu zmianą najwięcej: opór, który się zmienia, da się poprowadzić; opór stały – nie.

Co dziś wiem lepiej. Niewiele do poprawiania – to scenka, nie traktat. Postać Ofiarnej w jednej kwestii oryginału nazywa się „Ofiara”; ujednoliciłem imię. Dział „komputykacji” zostawiam, bo to raczej żart niż literówka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *