,

Główne dylematy filozofii a problemy filozofii wychowania

Archiwum dawnych publikacji · Tekst z zakresu filozofii wychowania, grudzień 2008. Tekst oryginalny; poprawiono wyłącznie literówki, ortografię i interpunkcję. Uwagi z 2026 roku znajdują się na końcu, w sekcji „Komentarz 2026”.

Przeciwieństwem prawdy płytkiej jest fałsz, przeciwieństwem prawdy głębokiej może być inna głęboka prawda.
(Niels Bohr lub Albert Einstein?)

Zagadnienia, które tutaj zostaną poruszone, łączą się ściśle z problematyką z obszaru filozofii wychowania oraz pedagogiki ogólnej. Mam nadzieję wykazać, iż dzięki zaproponowanej tutaj metodzie możemy osiągnąć zarówno większe uporządkowanie teoretyczne, jak i większe zrozumienie dla systemu wiedzy z obrębu pedagogiki ogólnej i filozofii wychowania. Na początku zarysuję obszar relacji filozofii i pedagogiki, dzięki czemu zrozumiałe stanie się wskazanie na graniczne pojęcia metafizyki, które, będąc granicznymi dla wszelkiego myślenia dyskursywnego, z konieczności dotyczą także wszelkiej pedagogiki. Pojęcia te są obecne w refleksji filozoficznej praktycznie od jej początków, używamy ich także na co dzień; nie uświadamiając sobie ich natury i funkcji, popełniamy błędy niezrozumienia, czasem popadamy w ideologizm. Są one idealnym narzędziem uchwycenia dylematów filozoficznych. Rozumowanie, jakie zaprezentuję w poniższym tekście, można ująć w takie oto tezy:

  • Pedagogika ma szczególny związek z filozofią. Stanowiska i systemy filozoficzne były źródłem inspiracji dla teorii wychowania od początków istnienia pedagogiki. Źródłem kształcenia, wychowania lub samokształtowania się człowieka jest uznanie jakiegoś celu i kierunku oraz samej możliwości dokonywania zmiany, a to samo mieści się w obszarze zainteresowań filozofii.
  • Jednym z głównych zainteresowań filozofii są fundamentalne zasady poznania, bytu, istnienia. Odpowiadając konkretnie na pytania: jak możliwe jest poznanie? Jak możliwe jest istnienie? Czym jest dobro? Co to jest piękno? – filozofia tworzy pewne rozstrzygnięcia. Często mają one charakter arbitralny, często wynikają z wnikliwej argumentacji. Różnorodność odpowiedzi na gruncie filozofii ma specyficzny charakter – dylematów filozoficznych. Dylematy niosą w sobie uznanie, iż aby coś przyjąć, musimy coś innego odrzucić; często to, co odrzucamy, może być podstawą dla przyjęcia zupełnie innego rozstrzygnięcia. W ten sposób dylematy są jak „dwie głębokie prawdy”.
  • Teorie wychowania, wiedza pedagogiczna budowana przez współczesnych autorów wynikają z przyjętych założeń ontologicznych, epistemologicznych lub choćby antropologicznych. Obszar ten można więc analizować jako odpowiedzi na wybrane dylematy filozoficzne lub ściślej: przyjęcie pewnych rozstrzygnięć w kwestii wypełnienia treścią granicznych pojęć metafizyki. Mieści się to w relacji filozofii i pedagogiki, którą określimy jako transcendentalną. Aby jednak właściwie analizować, musimy najpierw dokonać charakterystyki owych granicznych pojęć metafizyki, będących źródłem dla głównych dylematów filozofii.

Opisy związków filozofii z pedagogiką nie mają jednorodnego charakteru. Wynika to w znacznej mierze z tego, iż obszar relacji filozofii i pedagogiki jest rozległy zarówno z historycznej, jak i systematycznej perspektywy. Próby oddzielenia pedagogiki od filozofii na początku XX wieku, w okresie tryumfu empiryzmu logicznego, zawiodły zaraz w momencie ich wystąpienia. Natomiast łączenie obszaru refleksji filozofii i pedagogiki w bardziej usystematyzowanej formie miało miejsce już pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku.

Charakteryzując ponownie obszar relacji filozofii z pedagogiką, zamierzam posłużyć się „zakresowym i funkcjonalnym rozumieniem filozofii” Leszka Kołakowskiego. Koncepcje zakresowe wyznaczają zakres zainteresowań filozofii, określając jej stosunek do nauki. Są to: koncepcja scjentystyczna, syntetyczna (klasyczna) oraz transcendentalna.

Wedle koncepcji scjentystycznej pedagogika spełnia wszelkie funkcje poznawcze, zatem dla filozofii zostaje tylko jedno zadanie: badanie metody naukowej, jaką posługuje się pedagogika, poprzez „analizę języka pedagogiki”. W takim ujęciu celem pedagogiki jest poznanie obszaru „wychowania, kształcenia i samokształtowania się człowieka w ciągu całego życia”, zaś celem filozofii jest zrozumienie pedagogicznej metody dojścia do tego poznania. Wadą tej koncepcji jest bardzo ciasno pojmowane zadanie filozofii. Filozofia pozostaje tutaj bez własnego, odrębnego od nauki przedmiotu zainteresowań, co nie wyczerpuje jej prawdziwego charakteru.

Wedle koncepcji syntetycznej, zwanej klasyczną, zadaniem filozofii jest uogólnienie – synteza wyników nauk. Zbudowanie wszechstronnego poglądu na świat z wycinkowych poglądów poszczególnych nauk, przekroczenie horyzontu nauk szczegółowych. W takim ujęciu pedagogika zajmuje się dociekaniem natury przyczynowości wychowania oraz wychowania w ogóle. Wadą tej koncepcji jest usytuowanie filozofii jako dyscypliny pasożytniczej na naukach, co między innymi wyklucza stawianie pytań o źródła prawomocności poznania naukowego, jednego z głównych pytań poprzedniej koncepcji scjentystycznej.

Wedle ostatniej koncepcji, transcendentalnej, filozofia bada transcendentalne, czyli konieczne, warunki prawomocności nauk. Pedagogika, jak inne nauki, opiera się na założeniach, których sama nie bada. Zatem zadaniem filozofii jest zbadanie tych założeń i dostarczenie w ten sposób naukom brakujących im podstaw. Aby móc pełnić taką funkcję, filozofia nie może sama opierać się na żadnych niezbadanych założeniach, czyli musi obywać się bez założeń. W takim rozumieniu filozofia jest nauką pierwszą, przed wszystkimi naukami, nauką bezzałożeniową. Możemy zarzucić utopijny charakter takiego myślenia o filozofii, jednak na obronę transcendentalnej koncepcji niech będzie złagodzenie powyższych stwierdzeń. Nie postrzegamy tu filozofii jako „nauki bezzałożeniowej”, ale rozumiemy ją jako naukę zawieszającą wszelkie własne założenia zawsze wtedy, gdy na takie natrafi.

Analiza wypowiedzi pedagogów współczesnych, uprawiających pedagogikę ogólną, pedagogikę filozoficzną czy filozofię wychowania, skłania do uznania, iż dominujące relacje filozofii z pedagogiką wyczerpują się w koncepcji scjentystycznej oraz syntetycznej (klasycznej). Rozumienie samej filozofii wychowania zdaje się wskazywać na omówione wcześniej możliwe relacje bardziej łącznie:

„refleksja filozoficzna dotycząca podstaw rzeczywistości wychowania, uprawiana często w ramach pedagogiki ogólnej; jej zadaniem jest ukazywanie filozoficznych przesłanek teorii i praktyk pedagogicznych, opracowanie swoistej metateorii edukacji, zdefiniowanie miejsca pedagogiki pośród innych nauk, a także sformułowanie fundamentalnej bazy pojęciowej umożliwiającej klarowny opis rzeczywistości oraz dialog interdyscyplinarny; filozofia wychowania podejmuje także wybrane zagadnienia metodologiczne oraz aksjologiczne oraz światopoglądowe”.

Definicja powyższa zdaje się wyczerpywać całościowy obszar relacji filozofii z pedagogiką, ujęty w każdej z 3 możliwych omówionych relacji. W praktyce uprawiania pedagogiki można jednak zauważyć znaczny deficyt relacji transcendentalnej. Karol Kotłowski terminu pedagogika filozoficzna używał w znaczeniu, które oddaje cytat:

„Zadaniem filozofii wychowania jest integrowanie badań cząstkowych i nadawanie im sensu w innej, nieempirycznej płaszczyźnie, co będzie możliwe tylko wtedy, gdy pedagog-empiryk zrozumie, że jego badania bez nadbudowy aksjologicznej są ślepe, zaś aksjolog uświadomi sobie, że z kolei jego badania bez empirycznej podbudowy są puste. Innymi słowy, pedagogika filozoficzna musi pozostać w ścisłym związku z pedagogiką empiryczną, gdyż wtedy i tylko wtedy można mieć nadzieję na osiągnięcie sukcesów wychowawczych”.

Określiliśmy skrótowo schemat relacji filozofii z pedagogiką. Jakiekolwiek braki w obszarze tych relacji będą powodem niewystarczającego poziomu uporządkowania i samozrozumienia podstaw teoretycznych we współczesnej pedagogice. Szczególne znaczenie zarówno dla pedagogów empiryków, jak i pedagogów filozofujących ma relacja określona jako transcendentalna. Biorąc pod uwagę stopień skomplikowania obszaru teorii pedagogicznych, złożoności struktury współczesnej wiedzy pedagogicznej, należy rozważyć możliwość przygotowania metody, która stanie się pomocna do badania całego obszaru pedagogicznej wiedzy i teorii. Rozwiązanie powyższego problemu jawi się autorowi w wykorzystaniu kategorii dylematów filozoficznych. Dylematy wyłaniają się w filozofii zawsze tam, gdzie pojawia się konieczność rozstrzygnięcia problemu metafizycznego. Ich źródłem jest sama konieczność odpowiedzi na któreś z pytań granicznych metafizyki lub dookreślenia któregoś z granicznych pojęć metafizyki.1

Pytanie o istnienie? Pytanie o możliwość poznania? Pytanie o rację? Pytanie o istotę? Pytanie o prawdę? Pytanie o dobro? Pytanie o jedność? Pytanie o wielość?

Możliwość wysłowienia tych pytań implikują granice pojęciowe metafizyki jako kluczowe pojęcia dla aktywności poznawczej i wolicjonalnej człowieka. Konkretne stanowiska filozoficzne lub pedagogiczne można przedstawić z perspektywy prób odpowiedzi na wymienione pytania. Przykładową parą stanowisk, które wyłaniają się w filozofii, to aprioryzm – aposterioryzm, zaś na gruncie pedagogiki natywizm – empiryzm.

Pojęcia graniczne są kluczowe dla ludzkiej aktywności poznawczej i wolicjonalnej. W tradycyjnej metafizyce nazywano je transcendentaliami – należą do nich: Byt, Istota, Jedność, Wielość, Prawda, Dobro.

Ponieważ używamy ich spontanicznie, bezwiednie, bez głębszego namysłu czy refleksji, wydają się one zarówno transparentne, jak i oczywiste. Formułując zdanie: „Piotr jest naprawdę w szkole”, nie zadajemy sobie trudu analizy wyrażenia „naprawdę” – badania jego znaczenia i statusu w wykorzystywanym schemacie pojęciowym. Na przykładzie jednego z wybranych pojęć chciałbym pokazać, jakie mamy możliwości poznania granicznych pojęć metafizyki. Zajmijmy się pojęciem BYT – τὸ ὂν ᾗ ὄν (byt jako byt) – wyłania się w filozofii bardzo wcześnie. Odkrycia tego pojęcia dokonał Parmenides. Następni po nim, Platon i Arystoteles, poświęcili pojęciu „Byt” znaczną część swojej twórczości. Zarówno „Byt”, jak inne pojęcia wyłaniają się w procesie abstrakcji metafizycznej.

„Skoro pojęcie bytu uzyskuje się poprzez abstrakcję, nie musi być ono wrodzone” (K. Wais, 1926). Arystoteles wyróżnia trzy typy abstrakcji, każdy dla innego rodzaju przedmiotu: pierwszego stopnia – właściwą dla filozofii physis, drugiego stopnia – będącą narzędziem pozyskania pojęć matematycznych, oraz stopnia trzeciego – odpowiednią dla metafizyki. Trzeci typ abstrakcji pozwala nam uzyskać pojęcia wieloznaczne, najogólniejsze i najbardziej fundamentalne. Pojęcia te są kluczowe dla schematów pojęciowych metafizyki. T. Czeżowski oraz J. Woleński uważają, że abstrakcja „charakteryzuje się osobliwościami w związku z procesami generalizacji, infinitacji i specjalizacji”; w ostateczności oznacza to, że pojęcia graniczne, jak pojęcie „bytu”, nie mogą być utworzone na drodze abstrakcji czystej, ale muszą abstrakcji najwyższej, która prowadzi do zmiany natury pojęcia. Pojęcie zmienia się z jednoznacznego na analogiczne. J. Woleński pisze: „Pojęcie bytu (podobnie jak pojęcie prawdy i dobra) należą do tzw. transcendentaliów”; to także różni je od pojęć gatunkowo-rodzajowych (nie występują w drzewie Porfiriusza). Nie należą do pojęć, które poprzez dodanie różnicy gatunkowej lub rodzajowej można przekształcić w pojęcie niższego rzędu, czyli mniej ogólne, natomiast poprzez odjęcie takowej różnicy przekształcić w pojęcie wyższego rzędu, czyli ogólniejsze. Transcendentalność jest tutaj własnością logiczną pojęć. Pojęcie bytu możemy wskazać jako obecne w każdej definicji innych pojęć. Występuje ono jako łącznik pomiędzy definiendum a definiensem; dowolna definicja „x to y” zawiera w sobie stwierdzenie o istnieniu jakiegoś x, które jest tym a tym, jest orzeczeniem o bycie. Chcąc zdefiniować „byt”, należałoby powiedzieć: „»Byt« jest to taki byt, który…” – jasno widać na tym przykładzie, iż sama możliwość definiowania zawiera w sobie stwierdzanie bytu, a więc tego, co miałoby zostać zdefiniowane. Jedyna możliwość, jaka pozostaje, to określenie poprzez analogię. Mamy tutaj związek z metodą separacji (M.A. Krąpiec, A. Maryniarczyk): zdolność orzekania pojęcia bytu wynika z tego, że każde x zrazu rozpoznawane jest jako istniejąca określona treść.

„Wynika to z możliwości umieszczenia w pojęciu bytu składowej egzystencjalnej, nieujmowalnej w procesie abstrakcji i niedającej się skonceptualizować”.

Najpierw abstrakcja jako właściwa procedura formowania pojęcia bytu, następnie intuicja jako akt kontemplatywnego wglądu w utworzone pojęcie. W konsekwencji abstrakcji otrzymujemy pojęcie najogólniejsze, oderwane od konkretności, natomiast w akcie intuicji próbujemy przedrzeć się do bogactwa rzeczywistości, mając za punkt wyjścia składowe naszego pojęcia. Ten moment jest punktem styczności z każdą możliwą teorią pedagogiczną.

Transcendentalne zasady bytu, czyli to, w czym powinniśmy być absolutnie zgodni, są dowodem na to, iż pojęcia graniczne metafizyki są podstawą wszelkiej aktywności poznawczej i wolicjonalnej.

  1. Zasada identyczności (tożsamości) – w sformułowaniu logicznym mówi jedynie, że A = A, jednak w wersji ontologicznej brzmi: „każdy byt jest bytem”. Każdy byt jest sobie równy, każdy byt jest tożsamy z sobą samym, każdy byt jest tym, czym jest, każdy byt jest określoną naturą, którą konstytuuje.
  2. Zasada niesprzeczności – głosi, że żaden przedmiot nie może tej samej cechy jednocześnie posiadać i nie posiadać. Zasada ta jest metafizycznym gwarantem sukcesu poznawczego, a jednocześnie obowiązuje w ramach samego myślenia, spaja byt z myślą.
  3. Zasada wyłączonego środka – jest konsekwencją zasady niesprzeczności. Księga Gamma Metafizyki Arystotelesa: „Z drugiej jednak strony nie jest możliwe, ażeby między sprzecznościami mogło być coś pośredniego, lecz o jednym przedmiocie koniecznie trzeba albo coś twierdzić, albo coś przeczyć”. Można ją wyrazić ontologicznie – albo rzecz własność posiada, albo nie; lub logicznie – są tylko dwie wartości, albo prawda, albo fałsz; lub psychologicznie – albo jestem przekonany, że P, albo nie jestem przekonany, że P.
  4. Zasada racji (przyczynowości) – jest zupełnie inna od trzech poprzednich. Inność ta wynika z dowolności obowiązywania tej zasady; jak twierdzi J. Woleński, „nie ma ona statusu logicznego”. Najprościej brzmi w sformułowaniu: „Każdy byt ma swoją przyczynę”. Zasadę tę można uzupełnić zasadą celowości, wyprowadzoną z przyczyny celowej.

Wskazanie metody dojścia do „Bytu jako bytu” oraz wyprowadzenie z niego samego wymienionych zasad zbliża nas do konkluzji.

Wyprowadzenie kolejnych pojęć granicznych może być teraz, po wyłonieniu się pojęcia „Bytu”, uproszczone.

Jedność określa cytat z Metafizyki Arystotelesa [1003b 23–30]:

„Byt i jedno (τὸ ἕν) są w istocie tym samym, czyli jedną naturą (physis), gdyż zawierają się w sobie, tak jak zasada i przyczyna, choć nie są tym samym pojęciowo. A nawet gdyby je jednym słowem wyrazić, nie stanowiłoby to różnicy, a nawet byłoby dla sprawy bardziej poręczne”.

Byt jest jednością, jedność jest gwarantem poznania w ogóle i poznania „bytu jako bytu” oraz wszelkich kategorii niższych. W ten sposób z pojęcia Bytu wyłania się kolejne graniczne pojęcie metafizyki – Jedność. Jedność zdaje się być najważniejszym zagadnieniem metafizycznym związanym z naukami przyrodniczymi. Płynie to zapewne stąd, iż wiąże się ona nieodłącznie z racjonalnością i koniecznością praw, jakie wpisane są w wyjaśnienie zjawisk fizycznych. Filozoficznie rozważana może być z perspektywy: 1. „obiektywizmu” – wówczas jest jednością transcendentalną, własnością bytów, także ich sposobem istnienia w świecie poznawanym przez podmiot; 2. „relatywizmu” – gdy jest pojęciem ponad przedmiotami myśli i realnymi bytami, konstytuującym ich poznanie, jest ideą regulatywną umysłu podmiotu poznającego; 3. jest koniecznym założeniem ukrytym w arbitralnym przekonaniu o możliwości poznania świata.

Aby uchwycić Jedność, można wyjść z dowolnej refleksji. Najciekawszym punktem dojścia do Jedności jest punkt 3. Wynika on z próby odpowiedzi na pytanie: „czy w ogóle możliwe jest poznanie?” Jeśli nie jest możliwe, to nasze rozważania są równie bezsensowne co każde inne, jakie miały miejsce w historii myśli ludzkiej, bez względu na to, kto te rozważania przeprowadził. Ten argument ad personam jest jednak z zasady nierozstrzygający. Załóżmy więc w dowodzie nie wprost, iż poznanie nie jest możliwe. Wyrażeniem, które mogłoby oddać nasze założenie, jest: „Poznanie nie jest możliwe”; kolejnym wyrażeniem w dowodzie może być np. zdanie: „Wiedza o czymś to poznanie czegoś”; wynikiem tych dwóch przesłanek jest stwierdzenie: „Wiem, że poznanie nie jest możliwe”. Aby coś takiego wiedzieć, należało coś poznać, stąd mamy oczywistą sprzeczność. Stąd uznanie niemożności poznania zdaje się być z zasady bezsensowne. Uznanie czegokolwiek ma znamiona aktu poznania, którego zaprzeczenie musi prowadzić nas do sprzeczności. Niemożność poznania jest poza naszym poznaniem. Mówiąc inaczej, nie możemy poznać czegoś, co jest niepoznawalne. Są to zdania tautologiczne, będące wyrazem zasady niesprzeczności, od której zaczyna się możliwość odróżnienia zdań sensownych od pozbawionych sensu. Coś, co jest niesprzeczne z sobą, jest „spójne”. Cechy tego czegoś są spójne z tym czymś. Spójność wynika wprost z jedności metafizycznej. Byt spójny to byt mający Jedną naturę, nawet jeśli złożoną, to Jedną; taki Byt jest Jednością. W ten sposób wyabstrahowaliśmy Jedność z Bytu oraz możliwości poznania.

Podobnie Prawda wyłania się z Bytu:

„Skoro byt jako prawda, a niebyt jako fałsz odnosi się do łączenia i rozdzielania, a razem stanowią dwa człony sprzeczności. Prawda polega na stwierdzeniu rzeczywistego złożenia i zaprzeczeniu rozdziału, natomiast fałsz polega na zaprzeczeniu jednej albo drugiej wypowiedzi. […] Nie ma bowiem prawdy ani fałszu w rzeczach, jakby na przykład dobro było prawdą, a zło tym samym fałszem, lecz jest prawda w myśli. A jeśli chodzi o rzeczy proste i o to, czym jest coś, to nawet i nie w myśli. […] Byt jako prawda stanowi doznanie myśli” (s. 70).

Wciąż uzasadnionym będzie pytanie: i cóż z tego, że uzyskaliśmy jaką taką jasność, czym są i skąd się biorą pojęcia graniczne?

Odpowiedź w tej kwestii nasuwa się sama i jednoznacznie wynika ze zrozumienia powyższych rozważań:

  1. Pojęcia graniczne metafizyki stanowią konstytutywne i fundamentalne wyposażenie naszej władzy umysłowej.
  2. Pojęcia graniczne jako transcendentalia zawłaszczają treść innych pojęć, same z siebie treści nie posiadając.

Ich ekstensja jest nieograniczona, przez co mają możliwość wiązania każdej treści. Stanowią przez to jedynie formę, jak to wyraził symbolicznie Frege – nawias, który może być wypełniony dowolną treścią. Doświadczamy tego każdorazowo, zapoznając się z lekturą z zakresu różnych idei filozofii wychowania, a na gruncie filozofii, spotykając dylematy. Mówiąc jeszcze inaczej, pojęcia te zawierają maksimum treści. Jako takie pojęcia graniczne metafizyki stanowią centralny schemat pojęciowy każdej dziedziny będącej wynikiem wiedzotwórczego działania umysłu. Uzbrojeni w narzędzie oparte o pojęcia graniczne metafizyki, możemy znacznie lepiej uchwycić to, co mieści się w obszarze wiedzy pedagogiki ogólnej.

„W istocie pedagogika jest jedna, tylko poszczególni pedagogowie mogą stosownie do swych zainteresowań zajmować w opracowanych przez siebie zjawiskach określone punkty widzenia i w konsekwencji eksponować w swych opracowaniach momenty historyczne, psychologiczne, socjologiczne lub wreszcie filozoficzne, nadając im przez to odpowiednie zabarwienie. Ogólnie rzecz biorąc, żaden kierunek pedagogiki nie może lekceważyć filozofii, gdyż w ostatecznej instancji tylko ona może wyjaśnić wychowawcy sens jego pracy”.

Pisał Karol Kotłowski w 1976 roku.

Aleksander Kulesza-Milewski

Przypisy

  1. S.T. Kołodziejczyk, Granice pojęciowe metafizyki, Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, Wrocław 2006.

Komentarz 2026

Co z tego zostaje. Metoda: czytać każdą teorię wychowania jako odpowiedź na dylemat wokół kilku pojęć granicznych – bytu, jedności, prawdy, dobra. Spór natywizm–empiryzm w pedagogice to wtedy ten sam spór co aprioryzm–aposterioryzm w filozofii, tylko w innym kostiumie. Do tego diagnoza, która się nie zestarzała: pedagogika chętnie bierze od filozofii analizę języka albo syntezę wyników, a rzadko pyta o własne założenia. Dowód nie wprost na możliwość poznania i wyprowadzenie z niego jedności to ten sam tok myśli, który rozwijam w tekście Jedność metafizyczna, spójność epistemiczna – oba teksty mają wspólny rdzeń.

Co dziś wiem lepiej.

  • Motto. Zdanie o głębokiej prawdzie przypisuje się Nielsowi Bohrowi – przekazał je jego syn Hans Bohr. Einstein nie jest tu właściwym tropem.
  • Dowód nie wprost. Działa, gdy sceptyk twierdzi, że wie, iż poznanie jest niemożliwe. Sceptyk ostrożniejszy, który tylko wstrzymuje się od sądu (jak Pyrron), nie wpada w tę sprzeczność. Argument trafia w dogmatyczny sceptycyzm, nie w każdy.
  • Trzy stopnie abstrakcji to w tej formie raczej interpretacja tomistyczna niż wprost Arystoteles, u którego podstawą jest podział nauk teoretycznych na fizykę, matematykę i filozofię pierwszą.
  • Zasada racji. W klasycznej metafizyce brzmi ostrożniej: każdy byt ma rację swego istnienia (lub: każdy byt przygodny ma przyczynę). Wersja „każdy byt ma przyczynę” prowadzi wprost do regresu w nieskończoność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *