,

Pozytywizm Comte’a i pragmatyzm Jamesa

Archiwum dawnych publikacji · Praca ze studiów filozoficznych, ok. 2005. Tekst oryginalny; poprawiono wyłącznie literówki, ortografię i interpunkcję. Uwagi z 2026 roku znajdują się na końcu, w sekcji „Komentarz 2026”.

Pozytywizm Augusta Comte’a

August Comte zapewne był twórcą nazwy „pozytywizm” i to z nim kojarzy się ona najmocniej. Jednakże sama myśl Comte’a wzbudza wiele kontrowersji wśród uchodzących za pozytywistów myślicieli. Pierwsi uczniowie filozofii pozytywnej twierdzili wręcz, że myśl Comte’a dzieli się na dwie fazy. Pierwszą jest jego pozytywizm właściwy, zaś druga to zaledwie „aberracje wielkiego myśliciela cierpiącego na chorobę umysłową”.1 Wizerunek ów uległ zmianie pod wpływem XX-wiecznych historyków, którzy wykazywali, iż pomysł „religii ludzkości” jest naturalną konsekwencją pierwszego etapu filozofii pozytywnej. Znamienne jest jednak to, iż dla samego zrozumienia całej doktryny Comte’a niezbędne jest umieszczenie jej poszczególnych części w uniwersalnych projektach reformatorskich, obejmujących nie tylko nauki, ale wszelkie dziedziny ludzkiego życia.2 Comte spostrzegł konieczność zasadniczej reformy organizacji społecznej, zaś reforma nauk i myślenia miała stanowić do tego celu niezbędny warunek. Nie istniała wówczas nauka o społeczeństwie i to właśnie ona miała wyrosnąć ze zreformowanych nauk już istniejących. Natomiast owa społeczna nauka jako cel miała obrać racjonalną przebudowę i projektowanie przemian w życiu zbiorowym. Założenia tej reformy społecznej wpisują się w schemat historiozoficzny mówiący, iż dzieje ludzkości układają się w kolejno po sobie następujące epoki organiczne i krytyczne. Epoki organiczne to te, w których społeczeństwa przechowują odziedziczony ład, zaś zróżnicowanie traktowane jest jako naturalny podział koniecznych funkcji społecznych, zwierzchnictwo wybranych osobników traktowane jest także jako naturalne. Epoki krytyczne to okres aktywności burzycielskiej i destrukcyjnej, skierowanej przeciw zastanemu porządkowi, zaś społeczeństwo to suma niezależnych indywiduów, nie zaś samodzielny byt wraz z samoistnymi wartościami różnymi od jednostkowych.3 W okresie organicznym, który według Comte’a wówczas następował, „fizyka socjalna” miała spełnić funkcję podstawy duchowej organizacji wraz z całą zreformowaną nauką, analogiczną do wierzeń i dogmatów chrześcijańskich epoki średniowiecza. Nauka tak pojmowana jest faktem socjologicznym, co oznacza, iż należy nie tylko opisywać jej minione okresy, ale również rozważać przyszłe możliwości.4 Nauka jest narzędziem służącym do usprawniania umiejętności ludzkich panowania nad warunkami naturalnego i społecznego życia gatunku. Takie podejście zezwala na odrzucanie lub akceptację poszczególnych dziedzin nauki jako użytecznych lub „metafizycznych”, czyli bezużytecznych. Comte dokonuje takiego podziału i skrupulatnie segreguje wszelkie nauki pod rygorem ich praktycznej przydatności. Takie historiozoficzne i utylitarne podejście prowadzi myśl Comte’a do prawa trzech stadiów. Powiada ono, iż całe dzieje umysłu ludzkiego dają się uporządkować w trzy stany teoretyczne: teologiczny, metafizyczny i pozytywny, następujące w określonej kolejności i widoczne we wszelkich obszarach myśli ludzkiej.5 Faza teologiczna, przebiegająca od fetyszyzmu poprzez politeizm do monoteizmu, odpowiada teokracji – najpierwotniejszemu stanowi życia. Przechodzi tę fazę każda nauka i nie jest to tylko zbiór przesądów, ale zalążkowa postać wiedzy, antycypująca jej przyszłe osiągnięcia wysiłkiem obserwacji i refleksji. Ludzie chcą poznać ukrytą naturę przyrody, pytając „dlaczego”, i odpowiadają sobie, tworząc bóstwa mające owych odpowiedzi udzielać, będąc sprawcami i źródłem tychże tajemnic. Jednak ten pierwotny sposób na organizację wiedzy i wyjaśnianie zjawisk w przyrodzie prowadzi w efekcie do przewidywań i wyjaśnień coraz bardziej zaawansowanych i ścisłych. Rozum ludzki natomiast dojrzewa na tyle, iż zaprzestaje szukać poza przyrodą nadprzyrodzonego sprawstwa zdarzeń6; zaczyna się wówczas faza metafizyczna. Miejsce bóstw zajmują „świeckie”, wyjaśniające obserwowalne zjawiska pojęcia: „siły”, „własności”, „moce”, „jakości”. Zwierzęta posiadają duszę animalną, lek leczy, gdyż ma siłę leczącą. Ostatecznie wyjaśnienia takie zmierzają do stanu analogicznego z monoteizmem poprzedniej fazy, gdyż powstaje, skupiające wszelkie powyższe pojęcia, jedno ogólne – „natura”, mające moc eksplanacyjną owych ukrytych mocy przyrody. To metafizyczne rozumienie świata doprowadziło w efekcie do wielkiego rozwoju wiedzy w różnych dziedzinach, czego skutkiem było wejście w następną fazę, pozytywną.7 Umysł znajdujący się w tym stanie, tj. racjonalnego pozytywizmu, nie zadaje już ponownie pytania „dlaczego”, traktując je jako jałowe, i przerywa spekulacje nad nieujawnioną naturą rzeczy.8 W zamian umysł pyta, „jak” przebiegają zjawiska, gromadzi fakty i im zawierza przede wszystkim. Stąd narzędziem gromadzenia „obiektywnych” faktów staje się obserwacja, eksperyment i rachunek. Umysł racjonalnie pozytywny uzyskuje pewność nie tylko ze zgromadzonych faktów, ale również przez odrzucenie owych „teologicznych” i „metafizycznych” spekulacji. Rozwój nauk mający taki charakter jest jednak niejednostajny czy równoległy. Jego tempo i kolejność zależą w szczególności od potrzeb życia społecznego. Podkreśla to ponownie socjologiczny aspekt nauk w ogóle. Wynika z tego również, że nauki nie ulegają arbitralnej klasyfikacji, ale raczej układają się w naturalnym porządku. Historyczna i systematyczna analiza ujawnia według Comte’a, iż istnieją dwie zasady podziału nauk, tzn. malejąca ogólność i rosnąca złożoność.9 Na tej podstawie można przedstawić schemat nauk od najmniej złożonych w treści, a najbardziej ogólnych, jak matematyka, poprzez następne, takie jak: astronomia, fizyka, chemia, nauki biologiczne, po socjologię, której przedmiot jest najbardziej złożony i najmniej uniwersalny z przedmiotów nauk. Porządek ten ma sens logiczny, historyczny i pedagogiczny. Logiczny ład to zastosowanie owych dwu zgodnych kryteriów. Historyczny to przechodzenie poszczególnych dziedzin do fazy pozytywnej. Pedagogiczny ma natomiast znaczenie najbardziej pragmatyczne, gdyż mówi, iż nauka powinna przebiegać w analogicznej kolejności do odkrytych powyżej schematów rozwoju nauk. Wiąże się to z tym, iż: nauki uprawia się dla przewidywania i zastosowań społecznych, znajomość pozytywna zjawisk społecznych jest tedy nieodzowna dla nadania orientacji kierunkowej całości wiedzy; co więcej, nauka jest sama zjawiskiem społecznym, a jej treści zależą od warunków historycznych, w których zostały wypowiedziane.10

Pragmatyzm Williama Jamesa

Czy do tego samego nurtu myśli, czyli pozytywizmu, można zaliczyć także pragmatystów, szczególnie zaś jednego z nich, tj. Williama Jamesa? Zapewne myśl Jamesa czerpie inspiracje z rozważań takich pozytywistów jak John Stuart Mill, Richard Avenarius, Ernst Mach czy choćby David Hume, na którego sam zainteresowany się powołuje.11 Zgodnie z uwagami Leszka Kołakowskiego w jego dziele Filozofia pozytywistyczna można mieć ku temu mocno uzasadnione wątpliwości.12 Jednak, zestawiając Jamesa nie tylko z Avenariusem czy Machem, ale także z samym Comte’em, można stwierdzić, iż słusznie wpisuje się on w szeroko rozumiany nurt pozytywizmu. Można ów pozytywizm rozumieć jako stanowisko normatywne regulujące sposób używania takich terminów, jak „wiedza”, „poznanie”, „informacja”, i odróżniające tym samym „spory filozoficzne i naukowe takie, które prowadzić warto, od takich, które nie mają szans rozstrzygnięcia i nie zasługują wobec tego na uwagę”.13

Pragmatyzm jest koncepcją, która mówi, iż: Jedyna funkcja filozofii powinna polegać na stwierdzeniu tego, jakie konkretne różnice dla was i dla mnie, w konkretnych życiowych okolicznościach, wynikają z tego, że prawdziwy będzie ten, a nie inny opis świata.14 Jest to przeciwstawienie wiedzy bezstronnie wyjaśniającej – wiedzy użytecznej, co nie jest w filozofii nowością. Zwraca na to uwagę zarówno Kołakowski, jak i sam James. Jednak pragmatyzm Jamesa wyróżnia się w tej kwestii zasadniczo poprzez nieograniczoność zastosowań, którymi utylitarystyczne rozumienie wiedzy rozporządza. Teorie, jakimi rozporządzamy, mają funkcję instrumentów, dzięki którym skutecznie reagujemy na świat. Są środkami manipulacji i sposobami obchodzenia się z rzeczami.15 Oznacza to w konsekwencji także, że sąd prawdziwy to taki, który jest użyteczny, lub użyteczny sąd jest prawdziwy. Prawda, by rzecz ująć w wielkim skrócie, jest tym, co korzystne w sferze naszych czynów.16 Nasuwa się tutaj uwaga, iż w efekcie o prawdziwości sądu można mówić tylko wówczas, gdy dodamy: prawdziwy dla kogoś i prawdziwy w jakiejś sytuacji. Dysponować prawdą to tyle, można by powiedzieć, co być zdrowym, sprawnym praktycznie.17 Najistotniejsze, co nasuwa się w takiej interpretacji pragmatyzmu, to stwierdzenie, iż jest on sposobem oceniania wszelkich treści poznawczych poprzez możliwości ich skutecznego, efektywnego użycia w działaniu w ważnej sferze życia. Pozwala to m.in., jak zauważa Kołakowski, na rehabilitację metafizyki w obrębie nurtu pozytywistycznego, zresztą nie tylko metafizyki, ale religii, nawet przesądów. Jedyny warunek, jaki mają one spełnić, by zostać uznane, to ich użyteczność dla danego człowieka.

Podsumowanie

Czy pragmatyzm Jamesa jest zasadą użyteczności nauk Comte’a w epoce krytycznej?

Zastrzegając historiozoficzną interpretację myśli Comte’a, można wysunąć tezę, iż pragmatyzm Jamesa jest zradykalizowanym i konsekwentnym rozwinięciem koncepcji twórcy filozofii pozytywnej. Zdaje się to objawiać w tym, iż u Comte’a nadrzędną zasadą uznania każdej z nauk jest jej praktyczna użyteczność dla społeczeństwa, zaś podstawą uznania czegokolwiek przez Jamesa jest użyteczność tegoż w życiu wybranej jednostki. To, co wyróżnia epokę krytyczną w historiozofii uznanej przez Comte’a, to skrajny indywidualizm, wykluczający istnienie ponadjednostkowego bytu społecznego. Jeśli uznać, iż czasy, do których odnosił się James, były epoką krytyczną, wówczas zachowanie zasady użyteczności przyjmowałoby formę tego, co James nazywa „pragmatyzmem” w przedstawionym powyżej rozumieniu. Można rozważyć jedynie, czy James zgodziłby się uznać, iż ów pragmatyzm działa także w aspekcie ponadindywidualnego bytu społecznego, o jakim mówił Comte, charakteryzując epokę organiczną. Z pewnością James musi się zgodzić, iż jeśli sam Comte przyjął jakiś sąd, to był on zarazem prawdziwy, będąc mu pomocnym. Największa rozbieżność u tych myślicieli ma miejsce w ich obrazie świata. Ten uznawany przez Jamesa to świat pluralistyczny, dopuszczający sprzeczności, podkreślający zróżnicowanie doświadczenia, jego płynność i nowość każdochwilową.18 Świat Comte’a zapewne nie posiada tych cech, gdyż celem, ku jakiemu powinna dążyć ludzkość, jest gromadzenie obiektywnych faktów służących rozwojowi społeczeństwa. Na pewno koncepcja Comte’a mieści się w pragmatyzmie Jamesa, jak wskazaliśmy powyżej, czy jednak Comte nie mógłby twierdzić, iż James radykalizuje zasadę użyteczności, przenosząc ją bezpośrednio w realia epoki krytycznej?

Aleksander Kulesza-Milewski

Bibliografia

  1. Comte A., Rozprawa o duchu filozofii pozytywnej, Antyk, Kęty 2001.
  2. James W., Pragmatyzm, Zielona Sowa, Kraków 2004.
  3. Kołakowski L., Filozofia pozytywistyczna, PWN, Warszawa 2003.

Przypisy

  1. Kołakowski, Filozofia pozytywistyczna, s. 53.
  2. Tamże, s. 56.
  3. Tamże, s. 57.
  4. Comte, Rozprawa o duchu filozofii pozytywnej, s. 19.
  5. Tamże, s. 20–21.
  6. Kołakowski, s. 61.
  7. Comte, s. 31.
  8. Tamże, s. 31.
  9. Tamże, s. 128.
  10. Kołakowski, s. 65.
  11. James, Pragmatyzm, s. 28.
  12. Kołakowski, s. 164–173.
  13. Tamże, s. 11.
  14. James, s. 28.
  15. Kołakowski, s. 165.
  16. James, s. 97.
  17. Kołakowski, s. 167.
  18. Tamże, s. 171.

Komentarz 2026

Co z tego zostaje. Sama hipoteza z podsumowania: pragmatyzm Jamesa jako zasada użyteczności Comte’a przeniesiona z poziomu społeczeństwa na poziom jednostki – czyli to, czym pozytywizm staje się w „epoce krytycznej”, gdy nie ma już wspólnego ładu. To własna, sprawdzalna teza, a nie streszczenie. A pytanie, czy żyjemy w epoce organicznej, czy krytycznej, w czasach algorytmicznie rozproszonej „prawdy dla mnie” jest aktualniejsze niż w 2005 roku.

Co dziś wiem lepiej.

  • „Metafizyczne” to nie to samo co „bezużyteczne”. Comte odrzucał pytania o przyczyny ostateczne i istoty rzeczy jako nierozstrzygalne; klasyfikacja nauk opiera się u niego na ogólności i złożoności, a nie na samej przydatności. Utylitarny rys jego myśli jest wyraźny, ale moje sformułowanie go wyostrzyło.
  • Peirce. Pragmatyzm nie zaczyna się od Jamesa, tylko od Charlesa S. Peirce’a, który zresztą zmienił potem nazwę swojego stanowiska na „pragmatycyzm”, by odciąć się od Jamesowskiej wersji „prawdy jako użyteczności”.
  • „Prawda = użyteczność” to skrót, który James sam uważał za karykaturę; u niego prawdziwe jest to, co się sprawdza w doświadczeniu na dłuższą metę, a nie cokolwiek, co komuś teraz pomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *