,

Spotkanie w walce. Poszukiwanie marzeń minionych

Archiwum dawnych publikacji · Praca z zajęć filozofii spotkania prowadzonych przez prof. Adama Węgrzeckiego.

Aktualizacja: październik 2026

Poprawiam przypisanie Kantowi tezy, jakoby rzeczywiste zło było konieczne dla wolności. Doprecyzowuję też granice metafory walki: wolność i zgoda uczestników nie sprawiają, że rany stają się jedynie pozorne. Legendy i filmy traktuję jako obrazy ideałów, a nie dowód historycznego zachowania wojowników. Końcowa ocena postmodernizmu pozostaje oceną z czasu pisania tej pracy.

Poniżej tekst archiwalny po korekcie. Istotne zmiany opisuję powyżej; dawny kontekst i charakter wypowiedzi pozostają częścią tej publikacji.


Pytanie, które Sokrates stawia w Gorgiaszu Platona jest wielce intrygujące: Czy mając wybór lepiej dla człowieka „wyrządzać krzywdy, czy ich doznawać?” (Gorgiasz, 474C) Można je sformułować jeszcze inaczej: „Czy mając do wyboru albo doznać zła od drugiego, albo samemu zło mu uczynić, lepiej będzie dla człowieka zła doznać czy raczej zło uczynić?” (Filek, s.221)

Heidegger w Bycie i czas wywodził, iż podstawowy charakter bycia Jestestwa to bycie-w-świecie. Stąd człowiek obok doświadczenia pierwotnego, samego siebie ma także świadomość świata. Sposób bycia Jestestwa jest często obok Innego którego Levinas w Czas i to, co inne nazywa Radykalnie Innym, którego istotą jest inność. Inny to ten wobec którego nie możemy Móc. U Heideggera współbycie jest podstawową strukturą jestestwa; nie każda relacja z drugim oznacza zagubienie siebie. Osobnym problemem jest podporządkowanie bezosobowemu „Się”. Świat, wobec którego i w którym jesteśmy jest wciąż zagadką odkrywaną na nowo i ciągle zarazem. Określanie swojej tożsamości i sposobu bycia jest procesem równie zachwycającym dla kogoś dość uważnego wobec siebie, w którym zarazem odkrywamy jakąś jednak stałość, owo Ja zmieniające się, ale wciąż na nowo uchwytne poprzez refleksje i introspekcje, ale i namysł nad tą oto właśnie chwilą. Także w relacji z Innym dostrzegamy zarówno procesualny jak i stały charakter siebie. Czy owo spotkanie z innym mając zawsze charakter wpierw nieokreślony, zaskakujące nieraz, może być bliskie, aż tak, że przekroczę inność radykalnie Innego? To na pewno spotkanie o charakterze etycznym, w znaczeniu Etyki poza granicami naszego języka jak ją określał Wittgenstein w Wykładzie o etyce. Zdaje się, że relacja przyjaźni, czy miłości tej głębokiej jaką znaleźć można w etyce stoików czy epikurejczyków ma charakter zbliżenia, które może dotknąć owego stałego rdzenia Ja, przekroczyć wiele sfer intymności. Co prowadzić może przy braku ostrożności do cierpienia, bólu, a nawet rozpaczy, gdy któraś ze stron spotkania nieuważnie lub rozmyślnie naruszy rdzeń Ja drugiej strony. Jednak jako, iż relacja z Innym ma charakter etyczny nie można wykluczyć, czy pominąć tego co można nazwać złem.

Nie znaczy to, iż złem można nazwać tylko to, co wywołuje cierpienie i ból w spotkaniu, nie zawsze tak jest, co postaram się wykazać.

Spotkanie wymaga opisu od rozmaitych stron, ma ono charakter złożonej i skomplikowanej sytuacji, w której wartości takie jak piękno, czy uczucia radości mogą mieszać się z czymś takim jak zło, którego ucieleśnienie może przejawić się w Innym, którego spotykam. Czym może być ‘zło’?

U Kanta wolność jest warunkiem autonomii moralnej. Możliwość niewłaściwego wyboru wiąże się z wolnością, ale istnienie rzeczywistego zła nie jest jej koniecznym warunkiem. Problematyka zła bezwzględnego, demoniczności, czegoś co osadzone na braku nieusuwalnym, który byłby samą istotą tegoż jest skrajnością, która zdaje się najtrudniejsza do uchwycenia. Takie zło nie jest trywialne. Nie jest go łatwo dostrzec, jeśli działa to działa w ukryciu. Może ono zdawać się, łudzić czymś nawet pozytywnym w jakimś wymiarze, jak pozbawienie człowieka życia bez jego zgody, przedstawiane jako działanie dla jego dobra. Umysły zagubione i słabe łatwo oddają się w służbę takiemu złu. Często funkcjonuje nawet w obrębie instytucji, które zazwyczaj zdają się stać na straży wartości pozytywnych. Obojętność jest postawą popierającą takie zło i działa na nie wzmacniająco zwiększając jego destrukcyjną siłę.

Innym przejawem zła, czy innym złem można by z grubsza nazwać to, co przy zetknięciu się dwóch Podmiotów zmusza je do walki destrukcyjnej, o dominacje bezwzględną i uprzedmiotawiającą. To coś na kształt sytuacji jaką uchwycił Sartre mówiąc o tym, iż Podmiot, którego cechą jest wolność absolutna nie może znieść obecności innego podmiotu absolutnie wolnego i dlatego ściera się z nim wzrokiem w walce, w której następuje uprzedmiotowienie drugiego. Czy to jednak konieczne aby walka z drugim miała zawsze charakter zła? Czy kiedy nie mamy do czynienia z wyborem, o którym mówił Sokrates, czyli możemy uniknąć dylematu ‘doznać zła czy wyrządzić je’, jest możliwa walka której efektem jest zbliżenie porównywalne do przyjaźni stoików lub miłości?

Ażeby uzyskać odpowiedź na te pytania należy najpierw rozważyć kilka kwestii. Czy każdy Podmiot jest całkiem i absolutnie wolny, co za tym idzie i Etyczny, moralny? Zdaje się, że i nie i tak zarazem. Tak albowiem wolność nie jest rozdawana wybiórczo i każdemu jest dostępna, ale aby stała się ona istotą Podmiotu najpierw należy wybrać wybieranie jak pisał S. Kierkegaard. Czyli wynikałoby z tego, że wolnym Podmiot się staje poprzez odkrywanie i uświadamianie sobie swej wolności. To jak stawanie się etycznym według Arystotelesa: Czyn sprawiedliwy to czyn sprawiedliwego, a czy ktoś jest sprawiedliwy to poznać można po jego sprawiedliwych czynach. (Etyka Nikomachejska) Można powiedzieć, że rodzimy się z wolnością, ale czy jej nabędziemy to zależy od tego, czy wybierzemy wolność w swym działaniu i życiu.

Zdaje się, że podobnie z ową dzielnością Arystotelesa, czy tym co wyraził Wittgenstein: ile z tego, co byłbym skłonny uznać w sobie za oznakę charakteru, jest jedynie rezultatem mizernego talentu. (Myśli i uwagi, s.82) Trudno rozsądzić co łatwiej, czy szybciej może zaistnieć w Jestestwie, Podmiocie, czy wolność, czy charakter (dzielność), poza tym możliwe, że nie jest to istotny problem. Ważniejsze wydaje się to, iż właśnie Podmioty spotkania, które są wolne, jak i silne, poprzez swój charakter, są tymi stronami sytuacji walki, które są niezbędne aby była ona dobrem. Spotkanie, w którym dochodzi do tak rozumianej Walki jest próbą dla obu stron własnej siły, czyli cech pozytywnych charakteru. Jeśli zło można określać również jako brak to właśnie w Walce najtrudniej ukryje się takie zło. W rozważanym przeze mnie ideale obie strony muszą działać dobrowolnie, znać ryzyko i respektować granice drugiego. Nie oznacza to jednak, że kontuzje i rany są pozorną destrukcją.

Są rzeczywistą krzywdą; sama wolność uczestników nie usuwa odpowiedzialności za jej wyrządzenie. Metafora wewnętrznej walki nie powinna tego zasłaniać. Cielesna Walka jest tylko przejawem i wynikiem tej wewnętrznej. Wojownik wolny i silny, który chce poznać siebie i swe braki oraz drugiego Wojownika nie lekceważy tamtego, gdyż to już oznacza porażkę i brak. Taka Walka odbywa się głównie w sferze psychiki, ciało wysportowane i silne w parze z umiejętnościami technicznymi wojowników nie decyduje jeszcze o ich dzielności, charakterze. Dopiero wszystko razem, a jak widać znacznie trudniej stać się dzielnym i wolnym niż tylko wygimnastykowanym, stanowi o sile Wojownika. Wojownik podejmuje Walkę bardzo rzadko i tylko z konieczności. Jest ona efektem niepewności swej siły, która u Wojownika może objawić się tylko przy spotkaniu drugiego Wojownika. Walka to poznanie drugiego i w efekcie takiej Walki może narodzić się bliskość porównywalna z przyjaźnią.

Legendy o chińskich wojownikach, czy rycerstwie europejskim lub japońskich samurajach są obrazami i świadectwami marzeń o byciu Wojownikiem, nie dowodem zachowania historycznych wojowników. Czym innym jednak jest konflikt, gdy cel to destrukcja z jakichś niskich pobudek, ale także czymś innym jest walka ze złem w obronie słabszych. Konflikt jest najczęściej przejawem ukrytego zła jako braku i fałszu, które wyraża się tylko w walce. Natomiast stawanie w obronie to specyficzny przejaw spotkania w Walce w której jedna ze stron ma naturę zła, destrukcji, wyniszczenia, natomiast druga jest owym przejawem szukania dobra i siły w sobie.

Specyficzny charakter spotkania w Walce jest podobnie trudnym zagadnieniem jak spotkania o jakimkolwiek innym charakterze. Trudność wynika z indywidualności, czy radykalnej inności Innego, która może nie jest jednak aż tak radykalna skoro możliwa jest sytuacja, w jakiej dwa Podmioty spotkania na drodze szacunku i zrozumienia podejmują Walkę w celu poznania głębszego siebie, ale i drugiego. A czy Inny to ten w stosunku do którego nie mogę Móc? Chyba jednak tak, gdyż wszak Inny, gdy jest Wojownikiem, poznaje swe braki w Walce, ale o ich zmianie, o wzmocnieniu swej dzielności czy też pozostawieniu jej taką, jaka jest ostatecznie „zadecyduje” sam, bo wszak Wojownik musi być wolny. Co innego walka, której istotą nie jest etyczność, w niej może dojść do uprzedmiotowienia, czy destrukcji, a wówczas jeden uczestnik spotkania ma wszak możność zmiany, wpływu wobec drugiego. Walka, jaką mam na myśli, to przykładowo owy pojedynek Hektora z Achillesem, czy Wojownika z Władcą w filmie Hero Zhanga Yimou. Czy w świecie współczesnej cywilizacji możliwe jest jeszcze bycie owym Wojownikiem, czy Achillesem, który pokonując Hektora sam przegrywa co uświadamia mu Priam i wówczas dopiero może znów wrócić na drogę Wojownika, zwalczyć własne zło? Czy możliwe jest bycie Bohaterem-Wojownikiem w światopoglądzie postmodernizmu? Myślę, że nie. To świadczy o słabości naszych czasów. Ale Wojownikiem mam nadzieje można się stawać, mimo, iż przeciwności więcej niż w czasach heroicznych czynów gdzie cnotą była zazwyczaj dzielność i siła nie zaś słabość i cwaniactwo. Można podejmować też Walkę inaczej, bez udziału siły mięśni, a bardziej poprzez intelekt. Zawsze jednak istotna jest świadomość i uważność, aby nie pomylić „Wojownika” ze zwykłym tchórzem i słabeuszem, który jest tylko agresywny i konfliktowy ze strachu i własnej głupoty, gdyż wówczas za jego krzywdę odpowiedzialny jest Wojownik, choć, gdy uważny wystarczy mu tylko spojrzenie by poskromić głupca.

Jako inspiracja do napisania tej pracy posłużyły mi:

Zajęcia z Filozofii spotkania Pana Profesora Adama Węgrzeckiego, oraz:

1. Fight Club, Fincher D. (film)

2. Hero, Zhanga Yimou (film)

3. Troja, Wolfgang Petersen (film)

4. Filozofia jako etyka, Filek J, Znak, K-ów 2001

5. Spotkanie z człowiekiem a problem zła, Tischner J.

6. Myśli i uwagi, Wittgenstein L., Media Morphosis, Wrocław 2002

7. Wykład o etyce, Wittgenstein L.

Źródła i dalsza lektura

Immanuel Kant, Krytyka praktycznego rozumu

Zobacz pozostałe teksty z archiwum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *