Archiwum dawnych publikacji · Praca ze studiów filozoficznych.
Aktualizacja: październik 2026
Doprecyzowuję trzeci argument Sokratesa: chodzi o to, że odważni i tchórzliwi mogą doznawać podobnej przyjemności, choć rozmówcy przypisują im różną wartość moralną. Nie jest to po prostu apel do patriotyzmu. Ograniczam także zakres konkluzji: rozmowa z Kaliklesem nie obala każdej możliwej odmiany hedonizmu. Zachowuję dawną, krytyczną lekturę retorycznego charakteru tego sporu.
Poniżej tekst archiwalny po korekcie. Istotne zmiany opisuję powyżej; dawny kontekst i charakter wypowiedzi pozostają częścią tej publikacji.
W Gorgiaszu Platona występuje pięć postaci: Kalikles, Sokrates, Chajrefon, Gorgiasz i Polos. Sokrates wraz z Chajrefonem przychodzi po wystąpieniu Gorgiasza i chce z nim porozmawiać. Nie ustala to dokładnej daty przyjazdu sofisty do Aten. Także przypisanie dialogu do jednego okresu twórczości Platona wymaga ostrożności.
Gorgiasz mimo swego poważania i sławy wydaje się żywić do Sokratesa szacunek i zwraca się do niego bez emocji, grzecznie, choć jakby z pewną nutą cierpliwości pedagogicznej. Inaczej ma się sprawa z Polosem uczniem wielkiego retora. Jest to młody mężczyzna pewny siebie i pyszny. Jest agresywny w rozmowie z Sokratesem i zwraca się do niego dość pogardliwie, ironicznie. Sokrates nie oddaje pola i także od pierwszych słów zwraca się do Polosa i zgromadzonych wokół troszkę ironicznie wyrażając swoją niechętną sofistą opinię. Właściwie jego słowa przechodzą w otwarty atak, „druzgocącą krytykę”. Ta postawa Sokratesa może być w tym szczególnym dniu wystąpienia mistrza Gorgiasza szczególnie dotkliwą i niewygodną na forum zgromadzonych „wielbicieli”. Argumenty którymi posługuje się Sokrates nie wydają się szczególnie „górnolotne” choć są bardzo skuteczne zwłaszcza w podważeniu pozycji społecznej sofistów. Sokrates wbrew przekonaniom Polosa, Gorgiasza i innych retorów nie uważa aby możliwości wpływania na publikę i władze oraz umiejętności przekonywania ogółu do swych racji były czymś godnym posiadania, dążenia do tego. Dla Sokratesa retoryka to nie sztuka lecz pewne doświadczenie, umiejętność dbania o dusze tej samej kategorii co „kucharzenie” w dbaniu o ciało. Retoryka do mądrości i cnoty ma się tak według Sokratesa jak przygotowywanie posiłków do dbania o zdrowie przez lekarzy czy gimnastyków. Ma tu na myśli coś słabo pożytecznego, udawanego w relacji do prawdziwej sztuki opartej o solidną wiedzę, mądrość, umiejętności.
Krytyka retoryki jest bardzo mocna. Jednak jak do niej doszło i do czego owa doprowadza? Rozmówcy Sokratesa zgadzają się początkowo na rozróżnienie między wiedzą o czymś, a sztuką uprawiania czegoś. W takich kategoriach gdy określimy retorykę jako sztukę posługiwania się słowem, która czyni człowieka zdolnym do mówienia i rozumienia tego o czym mówi – takie ujęcie daje podstawy aby Gorgiasz zapytany przez Sokratesa czymże jest to co uprawia powiedział „sztuką”. Skoro tak spytajmy jaki cel przyświeca retoryce? Zgadzają się rozmówcy celem retoryki jest przemawianie do ludzi w taki sposób aby rozwiązać ich problemy, a szczególnie aby przekonać ich do swych racji. Pojawia się tutaj problem znamienny czy w takim razie retor wypowiadając sądy o różnych sprawach w których nie jest najczęściej specjalistą zna prawdę. Odpowiedź pada – nie zna. To zmienia drastycznie położenie retoryki. Sokrates umieszcza ją wśród „upiorów polityki”. Stawia naprzeciw sztuk dbających o dusze: sprawiedliwość (chorą) i prawodawstwo (zdrową), coś oszukującego duszę jak nazywa „sztuki pozorne” retoryka (chorą), sofistyka (zmora prawodawstwa). To analogia do sztuk dbających o ciało: gimnastyka (zdrowe), medycyna (chore) w opozycji do kosmetyki oraz kucharstwa. Takie rozróżnienie opiera się o cel główny mający przyświecać sztuką prawdziwym tj. dobro rzeczywiste co przeciwstawia „upiorom polityki” dla których celem jest przyjemność. Nie mogą temu zaprzeczyć rozmówcy skoro przyznali wcześniej że najważniejsze jest poczucie władzy nad masą demokratycznego ludu, „motłochu” jakie daje retoryka. Mając taką władzę można mieć wszelkie wygody, a szczególnie doznania przyjemności związane z tym bezpośrednio. Takim sposobem rozmowę zaczyna Kalikles „przeciwnik” wyrafinowany, błyskotliwy i groźny. Dla Kaliklesa największą przyjemnością jest siła osobista którą sam posiada. To siła jego psychiki, osobowości pewnie także ciała. Taka postać to heros mogący łatwo zawładnąć umysłami demokratycznych mas słabych i podatnych na wpływy ludzi. Najwyraźniej robi to skutecznie będąc jednocześnie człowiekiem zamożnym – to pretendent do władzy absolutnej.
Polemika z Sokratesem sprowadza się do trzech głównych wątków. Można zauważyć że Kalikles ma szacunek do Sokratesa, a przez wzgląd na prośbę Gorgiasza prowadzi dialog nawet gdy ewidentnie nie ma już na to ochoty. Wystarczająco dobrze całą sytuacje referuje Włodzimierz Galewicz w dwu artykułach Czary i uroki moralności panów oraz Platon o przyjemnościach życia tchórzliwego. Dlatego przytoczenie wypowiedzi W. Galewicza jest według mnie wyjściem najlepszym gdyż daje klarowny obraz tej obszernej części dialogu Gorgiasz.
1. „Gdyby każda bez wyjątku przyjemność była – jak chce hedonista – sama w sobie dobra, wówczas wypadałoby uznać za dobrą także i przyjemność, którą znajduje np.: chory na świerzb, kiedy się drapie, lub też doszczętnie zepsuty osobnik, kupczący swym ciałem.” (Galewicz, 1999). Siła tegoż argumentu opiera się głównie o wzbudzenie w słuchającym złych skojarzeń, wręcz obrzydzenia. Ta, mówiąc współczesnym językiem „wypowiedź perswazyjna” jest zabiegiem wyjątkowo skutecznym i sprytnym. Takie postawienie sprawy pokazuje „ciemną stronę przyjemności”. Zabieg owy jest szczególnie efektywny na początku rozmowy o hedonizmie od razu osłabia pozycje strony która za cel swego życia ma wszelką przyjemność. Mówiąc inaczej utożsamia dobro z przyjemnością – to pozwala na przytoczenie drugiego z argumentów.
2. „W drugim argumencie Sokrates wywodzi, że dobro nie może być tym samym co przyjemność, ani zło tym samym co cierpienie, gdyż opozycja dobra i zła jest jakby ostrzejsza i bardziej rozłączna niż opozycja przyjemności i cierpienia. Dwa ostatnie przeciwieństwa nie tylko nie wykluczają się, lecz nawet łączą się ze sobą.” (tamże) To argument ciekawy i sensowny, godny rozważenia choć Kalikles wydaje się go lekceważyć. Nie jest to właściwe podejście i może ono sugerować że całą rozmowę z Sokratesem traktuje trochę jak zabawę, coś mało istotnego. A jednak teza, że przyjemność może iść w parze z cierpieniem wydaje się być bardzo mocna. Jeśli uznamy, że dla mędrca przyjemnością jest pomoc i nauczanie swych następców, a jednocześnie aby to robić musi zgodzić się na masę wyrzeczeń od trudności finansowych pociągających niekorzystne warunki życia po niejednokrotnie rezygnacje z życia seksualnego (zakonnicy, wschodni mędrcy itp.) to hedoniści mają kłopot. Wszakże wtedy brak przeciwstawienia cierpienia – przyjemności, analogicznego do przeciwieństwa dobro – zło wyklucza utożsamienie dobra z przyjemnością. Upada fundament myśli hedonistycznej, gdyż celem nadrzędnym nie może być już czerpanie rozkoszy z wszelkich obszarów życia.
3. Ostatni argument Sokratesa porównuje przyjemność ludzi odważnych i tchórzliwych na widok uciekającego wroga. Kalikles zgadza się, że odważni są lepsi od tchórzy, a zarazem że tchórz może cieszyć się z ucieczki wroga równie mocno, a nawet mocniej. Jeżeli zatem każde dobro byłoby po prostu przyjemnością, różnica moralna między nimi nie miałaby w tym przykładzie uzasadnienia. Wywód zależy od przyjętych przesłanek; rozmówca może je zakwestionować. Nie wynika z niego jednak, że odważny człowiek w ogóle doznaje mniej przyjemności w życiu. W mojej lekturze dobór przykładu nadal ma siłę retoryczną: odwołuje się do ocen, które rozmówcy już uznają. Nie wystarcza to jednak, aby sprowadzić argument do apelu o patriotyczne poświęcenie.
Przedstawione argumenty odnoszą się do stanowiska Kaliklesa utożsamiającego przyjemność z dobrem. Nie rozstrzygają same przez się o wszystkich odmianach hedonizmu. Można teraz spytać, czy głównym celem dialogu było dla Platona obalenie hedonizmu? Twierdze że nie. Sedno sprawy, która przebija się przez dialog Gorgiasz ma podłoże w innej problematyce. To co gnębi duszę Platona nazywa się polityką czy raczej złą polityką jaka funkcjonuje w Atenach i Grecji za życia tegoż filozofa. Ten dialog jest zapowiedzią największych objętościowo i wydaje się o największej wadze dzieł Platona: Państwo, Polityk, Prawa. Filozofia społeczna jest pomysłem na ożywienie wszystkich koncepcji platońskich w życiu codziennym, realnym świecie. To marzenie o zastąpieniu „polityki fałszywej” jej przeciwieństwem „polityką prawdziwą”. Stworzenie ustroju doskonałego i państwa idealnego na miejsce skorumpowanych, dbających tylko o ciało przedstawicieli greckiej sceny politycznej i ustrojów tak głupich, jak sądzi Platon, jak demokracja czy tyrania. Ten pomysł jeszcze nie zwerbalizowany ma według mnie źródło w słowach: „Uważam, że ja jeden spośród niewielu Ateńczyków, żebym nie powiedział: ja sam jeden oddaję się sztuce prawdziwej polityki i ja jedyny spośród współczesnych uprawiam działalność społeczną”. (Gorgiasz, s.155, 521 d)
Literatura:
Galewicz W., Czary i uroki moralności panów, Znak
Galewicz W, Platon o przyjemnościach życia tchórzliwego, Kwartalnik filozoficzny, nr.:1/1999
Kołakowski L, Demokracja jest przeciwna naturze, [w:] Idee a urządzanie świata społecznego, P.W.N., Warszawa 1999
Platon, Gorgiasz, tłum. Witwicki W., P.W.N., Warszawa 1958
Dodaj komentarz