Zimna prawda

Łuki wokół niewidocznego środka (wersja ciemna) – okładka paleol.it

Tekst napisany w marcu 2025 roku, kilka dni po awanturze w Gabinecie Owalnym. Dane i opisy wydarzeń odnoszą się do tamtego momentu; część wątków się od tego czasu rozwinęła – zob. notkę na końcu.

Czy Trump prowadzi złożoną grę strategiczną?

To nie jest gra w szachy, to nawet nie jest gra w warcaby. Przestańmy poniżać szachistów i tę szlachetną grę.

Dość powszechnie spotyka się opinię, że obecny prezydent USA prowadzi złożoną grę strategiczną i jako mistrz negocjacji rozgrywa sytuację w sposób niepojęty dla przeciętnego umysłu. Głosiciele tego poglądu każą cierpliwie czekać na efekty, sugerując, że będą one zaskakująco wspaniałe.

Spróbujmy spojrzeć na obecną sytuację z innej perspektywy.

Załóżmy, że celem Donalda Trumpa jest sam wzrost władzy prezydenckiej – zastąpienie obecnego systemu demokratycznego, republikańskiego, systemem znacznie bardziej autorytarnym. Załóżmy więcej: że to nie sam Trump opracował ten cel, a on sam jest najprostszym narzędziem jego realizacji. Oczywiście w pierwszej fazie to on byłby beneficjentem takich zmian – przez zaspokojenie swoich aspiracji i uznanie siebie za jednostkę najwyższą.

W świetle takich założeń cele, które zdaje się obecnie realizować, są jedynie krokami do celu nadrzędnego:

  • pokój – ale za wszelką cenę, bez względu na koszt i przyszłość,
  • odbudowa starej gospodarki wewnętrznej USA – bez względu na dotychczasowe współprace i sens tego przedsięwzięcia,
  • wzrost znaczenia USA – ale przede wszystkim w oczach własnych wyborców i wyznawców.

Jeśli przyjmiemy tę perspektywę, łatwiej zrozumieć, dlaczego dla Trumpa i jego dworu nie mają znaczenia układ, logika, moralność czy dobro ogółu. Co jest podstawą takich założeń?

1. Krótka historia Trumpa jako przedsiębiorcy i polityka

W latach 80. Trump miał poważne problemy finansowe. W 1987 roku odwiedził Moskwę, a wkrótce potem zaangażował się w największe inwestycje w swojej dotychczasowej historii, w tym zakup nowojorskiego hotelu Plaza za ok. 400 mln dolarów (1988). Wiele jego przedsięwzięć kończyło się niepowodzeniem – także Plaza trafiła kilka lat później do postępowania upadłościowego – a mimo to Trump przez lata zdawał się mieć zaskakująco łatwy dostęp do finansowania.

Zakładając najbardziej optymistyczny scenariusz – że pozyskał wtedy zamożnych inwestorów i dobrych znajomych, a nic więcej za tym nie szło – z całą pewnością pozostała w nim pamięć i ciepłe wspomnienia o relacjach z Rosją.

Interesujące jest także to, że nieruchomości Trumpa stały się popularne wśród pewnego rodzaju inwestorów. Mieszkania w jego budynkach często kupowano za gotówkę, przez anonimowe spółki – co pozwalało nabywcom zachować pełną anonimowość.

Jego pierwsza kampania prezydencka korzystała z rosyjskiej operacji wpływu. Według raportu Komisji Wywiadu Senatu USA z 2020 roku rząd Rosji prowadził agresywną, wieloaspektową kampanię mającą wpłynąć na wynik wyborów w 2016 roku. Raport opisał liczne kontakty członków sztabu Trumpa z osobami związanymi z rosyjskim wywiadem – m.in. przekazywanie wewnętrznych danych sondażowych kampanii przez jej szefa, Paula Manaforta, Konstantinowi Kilimnikowi, którego komisja uznała za oficera rosyjskiego wywiadu. Śledztwo specjalnego prokuratora Roberta Muellera nie ustaliło natomiast, że doszło do spisku czy zmowy kampanii z rosyjskim rządem.

Wykazano więc jednoznacznie, że kampania Trumpa była wspierana przez rosyjską propagandę, a jego ludzie utrzymywali kontakty z osobami związanymi z rosyjskim wywiadem. Nie wykazano jedynie zmowy w sensie prawnym. Nie oznacza to jednak, że wykazano jej brak – nie udało się tak poważnego zarzutu podeprzeć dowodami wystarczającymi do postawienia go przed sądem.

2. Do czego dąży 47. prezydent USA?

Project 2025

„Project 2025” to plan opracowany przed wyborami przez konserwatywny think tank Heritage Foundation oraz inne prawicowe organizacje. Zakłada gruntowną reorganizację rządu federalnego w razie zwycięstwa Republikanów w 2024 roku. Przewiduje:

  • zwiększenie władzy prezydenckiej,
  • masowe zastąpienie urzędników federalnych politycznymi lojalistami,
  • realizację skrajnie konserwatywnej agendy politycznej.

Krytycy alarmują, że wdrożenie tego planu oznacza zagrożenie dla demokracji i praw obywatelskich oraz tworzy podstawy autorytarnego reżimu.

Kluczowe jest to, że w kampanii Trump wielokrotnie publicznie odcinał się od tego dokumentu – w debatach, wywiadach i wpisach zapewniał, że nie ma z nim nic wspólnego. Tymczasem po objęciu urzędu realizuje kolejne jego założenia. Czy świadczy to o tym, że jest kompulsywnym kłamcą? A może ignorantem, który nie traci czasu na zrozumienie historii czy ekonomii? Wrócę do tego pytania poniżej.

Co wskazuje na realizację planu?

  • Rządzenie z pominięciem Kongresu. Trump rządzi kolejnymi rozporządzeniami wykonawczymi i sięga po archaiczne ustawy – jak Alien Enemies Act z 1798 roku. Kwestionuje i obchodzi wyroki sądów. W ten sposób stopniowo podważa autorytet instytucji demokratycznych i realnie, choć nie formalnie, zwiększa własną władzę – tworząc podstawy do dalszych zmian w stronę autorytaryzmu.
  • DOGE. Elon Musk faktycznie kieruje tzw. Departamentem Wydajności Rządu (Department of Government Efficiency – DOGE), który za cel obrał całą administrację federalną. Pod hasłem oszczędności zwalnia tysiące urzędników, uzyskuje dostęp do danych i wprowadza chaos. Wiele zwolnień zaskarżono w sądach, część pracowników trzeba było przywrócić. Realne oszczędności są wielokrotnie mniejsze od zapowiadanych, a koszty tego chaosu – wysokie. Jaki więc jest sens tych działań? Być może właśnie zastąpienie federalnych urzędników lojalistami.
  • Odcinanie się od demokratycznych partnerów. Wojna celna z Kanadą, Meksykiem i Unią Europejską, przy jednoczesnym ociepleniu relacji z reżimami. To nie jest skomplikowane rozumowanie: jeśli chcesz władzy autorytarnej i programu idącego wbrew oczekiwaniom większości własnego społeczeństwa, nie stawiasz na demokratyczne struktury i partnerstwo z liberalnymi rządami, bo one mogą miękko ograniczać twoją władzę. Stawiasz na wyznawców i odcięcie się od reszty.

3. Dlaczego akurat Trump?

W 2017 roku ukazała się książka The Dangerous Case of Donald Trump pod redakcją psychiatrki Bandy Lee – zbiór esejów 27 psychiatrów i psychologów. Autorzy nie postawili formalnej diagnozy; zastrzegli, że oceniają publicznie obserwowalne zachowania, a diagnozowanie na odległość jest kontrowersyjne i stoi w sprzeczności z tzw. zasadą Goldwatera, przyjętą przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne. Uznali jednak, że ich moralnym obowiązkiem jest ostrzec społeczeństwo przed zagrożeniem, jakie stwarza osoba o takim profilu na stanowisku władzy. Wskazywali na:

  • skrajny narcyzm – przesadne poczucie własnej wartości, stałą potrzebę podziwu, agresywne reakcje na krytykę,
  • brak empatii – traktowanie ludzi jak narzędzi, obojętność wobec krzywdy innych,
  • manipulacyjność i patologiczne kłamstwo jako narzędzie realizacji celów,
  • impulsywność i nieprzewidywalność decyzji i reakcji emocjonalnych,
  • skłonności autorytarne – potrzebę dominacji, nietolerowanie sprzeciwu,
  • niezdolność do przyznania się do błędu – racjonalizowanie porażek i przekonanie o własnej nieomylności.

I do tego wielkie pieniądze

W realizacji planów pomaga mu najbogatszy człowiek na świecie, Elon Musk, z którym łączy go bardzo silne poczucie wyższości i przerośnięte ego. Musk – znany z pewności siebie i wizji kolonizacji Marsa – w 2021 roku przyjął oficjalny tytuł „Technoking of Tesla”. Poczucie bycia wielkim, nieomylnym, genialnym.

Jednak nieważne, co myślisz, nieważne, co czujesz – ważne, co robisz.

4. Skutki

Ameryka, która miała stać się wielka, słabnie. Gospodarka, która miała rosnąć w siłę, krwawi. Mówi się, że Trump jest świetnym negocjatorem, a jego nieprzewidywalność to atut – te słowa nie znajdują jednak pokrycia w faktach. Wojny trwają, a ewentualny pokój zapowiada się na farsę, która być może potrwa ledwie kilka lat. Głoszący pokój prezydent sugeruje, że Kanada powinna zostać 51. stanem, nie wyklucza użycia siły wobec Grenlandii i Kanału Panamskiego, a dla Strefy Gazy proponuje przesiedlenie mieszkańców i „Riwierę Bliskiego Wschodu”.

Zerwanie dobrych relacji z potężnymi sojusznikami – Unią Europejską, Kanadą, Meksykiem, Japonią, Koreą Południową, Tajwanem – oznacza utratę wiarygodności i zaufania do Stanów Zjednoczonych nie tylko na okres tej kadencji, ale być może na dziesięciolecia. Na szczęście widzi to wielu ludzi i przywódców, którzy zaczynają działać z determinacją.

Zmienia się ład na świecie. Dawnego ładu już nie ma – czas to uznać i obudzić się w nowej rzeczywistości.

To nie jest żadna gra w szachy – ani 3D, ani 5D. To jest proste jak konstrukcja cepa. Trump działa w bardzo konkretnym celu. Często być może nie wie, co robi, i wykazuje się ignorancją. Częściej jednak nie interesuje go, do czego jego działania doprowadzą w dalszej perspektywie. A jeśli coś zdecyduje i powie, potrafi szybko zmienić zdanie i w świetle kamer zaprzeczyć, że to mówił. To dla niego stan zwyczajny.

Dominuje bezład i chaos, którym towarzyszy przekonanie o własnej nieomylności. Słuchamy niezrozumiałych wypowiedzi, które dziennikarze i administracja interpretują dowolnie, a ostatecznie obowiązuje ta wersja, którą on akurat wybierze. To nie ma być logiczne ani klarowne. To działanie reaktywne, nastawione na zaspokojenie poczucia własnej wyższości.

Dlatego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski został potraktowany tak, a nie inaczej. W Białym Domu jego zadaniem było oddać hołd wielkiemu cesarzowi, ukorzyć się i podziękować. Nie wykonał tego zadania – więc ukarany został cały jego naród. Kilka dni po spotkaniu USA wstrzymały dostawy pomocy wojskowej dla Ukrainy i ograniczyły przekazywanie jej danych wywiadowczych.

5. Czy da się to rozegrać lepiej?

Na osobowość opisaną w The Dangerous Case of Donald Trump działa inny rodzaj manipulacji. Sztuka uniżoności i spolegliwości może być częściowo przydatna – i w tym sensie ówczesny prezydent RP był przynajmniej bezpiecznym politykiem w relacjach z USA. Można by to wesprzeć symbolicznymi gestami: nazwać na cześć Trumpa ulicę, postawić pozłacany pomnik obok tego w Świebodzinie, ustanowić narodowe święto Donalda. Pomijając farsę i żenadę, skuteczność takich działań byłaby jednak chwilowa i przypadkowa – łatwo je przebić, a jeden „obrazoburczy” gest niweczy cały wysiłek. Dlatego nie polecam.

Zdecydowanie polecam skupienie się na własnej sile i niezależności:

  • budowę realnej siły gospodarczej i militarnej,
  • stanowcze wzmacnianie niezależności,
  • silne partnerstwa w Europie oraz z Turcją, Kanadą, Meksykiem, Koreą Południową i Japonią,
  • poprawę relacji z Chinami.

Słowem: zmianę partnera, który stał się rozwydrzonym i niestabilnym bachorem, na partnerów dojrzałych i przewidywalnych.

6. Koledzy Trumpa

Putin i wielu innych dyktatorów imponuje Trumpowi, bo mają podobne cechy: są nieugięci, egoistyczni, pozbawieni empatii i dążą do celu po trupach. Na takich ludzi Trump zwraca uwagę – nie na świat wartości, instytucji i ładu, którego nie rozumie. Nie pojmuje historii ani geografii, nie rozumie złożonych zależności, kieruje się ideami, które mu wmówiono. Jest królem ignorantów – a tak wygląda świat, w którym władzę zdobywają ludzie wybrani przez wierzących w teorie spiskowe.

Jego najbliższe zaplecze to w dużej mierze religijna, skrajnie prawicowa część elektoratu oraz osoby, które uległy jego manipulacjom. To są wyznawcy, bo Trump jest dziś liderem kultu jednostki – własnego kultu. To będzie się pogłębiać i nie ma sensu liczyć na zmianę. Trzeba przygotować się na skutki tego procesu.

Zakończenie

Nie liczmy też na to, że demokracja sama się obroni. Straciła już wiele swoich narzędzi, a jej ostatnie bastiony są wytrwale demontowane. Gdy władza poczuje się silniejsza, zacznie działać jeszcze bardziej zdecydowanie.

Hitler nie potrzebował poparcia większości Niemców. W wyborach w lipcu 1932 roku NSDAP zdobyła ok. 37% głosów, a w listopadzie – ok. 33%. To wystarczyło, by w styczniu 1933 roku Hitler został kanclerzem i w ciągu kilku miesięcy, dekretami i ustawą o pełnomocnictwach, przekształcił demokrację w dyktaturę.

W marcu 2025 roku poparcie dla Trumpa sięgało ok. 47% Amerykanów.


Notka 2026

Od napisania tego tekstu kilka wątków się zmieniło. Elon Musk odszedł z DOGE pod koniec maja 2025 roku, a jego relacje z Trumpem wkrótce potem publicznie się załamały. Poparcie dla Trumpa w kolejnych miesiącach spadło. Główna teza tekstu – że za chaosem nie stoi żadna szachowa strategia, tylko konsekwentne poszerzanie władzy wykonawczej – pozostaje dla mnie aktualna.

Źródła

  • Senate Select Committee on Intelligence, Report on Russian Active Measures Campaigns and Interference in the 2016 U.S. Election, t. 1–5 (2019–2020): intelligence.senate.gov
  • Robert S. Mueller III, Report on the Investigation into Russian Interference in the 2016 Presidential Election (2019)
  • Heritage Foundation, Mandate for Leadership: The Conservative Promise (Project 2025): project2025.org
  • Bandy X. Lee (red.), The Dangerous Case of Donald Trump, St. Martin’s Press, 2017
  • „The Guardian”, informacja o tytule „Technoking of Tesla” (marzec 2021)
  • Muzeum Auschwitz, Dojście Hitlera do władzy: auschwitz.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *