Rorschach w zasadzce.

To nie ja zostałem zamknięty z wami, to wy jesteście zamknięci ze mną! To krzyczy Rorschach w scenie z Watchmen gdy trafia do więzienie, osaczony przez wielu przestępców których on sam złapał lub przyczynił się do ich osadzenia. Złoczyńcy zacierają ręce i sądzą, że będą mieli okazję do zemsty. Jednak Rorschach jest tym który mówi…

By

min read

onz

To nie ja zostałem zamknięty z wami, to wy jesteście zamknięci ze mną!

To krzyczy Rorschach w scenie z Watchmen gdy trafia do więzienie, osaczony przez wielu przestępców których on sam złapał lub przyczynił się do ich osadzenia. Złoczyńcy zacierają ręce i sądzą, że będą mieli okazję do zemsty. Jednak Rorschach jest tym który mówi co widzi, obserwuje i potrafi powiedzieć prawdę prosto w oczy, bez względu na ile ta prawda jest bolesna czy niewygodna. To on okazuje się głównym zagrożeniem dla nich samych, jego maska to lustro ich własnej zbrodni.

Po kilku dniach ustąpiły emocje i pewne rzeczy jawią się bardziej ostro.

Zasadzka.

Prezydent Zełeński został postawiony w sytuacji, w której oczekiwano od niego ukorzenia się przed Trumpem. Formalnie, na poziomie dyplomacji, pomijając ego i kontekst, są to osoby sobie równe – dwóch prezydentów, dwie głowy państw. Konwencja została także naruszona przez sposób, w jaki w spotkaniu uczestniczył J.D. Vance. Zmuszenie Zełeńskiego do odpowiedzi na słowa wiceprezydenta Vance’a było dyplomatycznym policzkiem i formatem nietypowym. Swobodny sposób, w jaki Vance zabierał głos, na równi, a wręcz wcinając się w wypowiedzi i kontekst, był znaczący. Zgodnie z protokołem powinien otrzymywać prawo do wypowiedzi w określonych momentach, po udzieleniu mu głosu.

Żeleński zdawał się akceptować tę rolę do pewnego stopnia. Wybarnął z ataku o dress code, zachował spokój po pierwszych wymianach zdań. Widać, że uszanował otaczającą go sytuację, że przyjął dystans. Mowa ciała widoczna w postaciach wyraźnie wskazuje na dominację Trumpa i Vance’a oraz na obronną postawę Zełeńskiego. Trump zajmuje przestrzeń, rozpycha łokcie i składa dłonie przed sobą, podobnie Vance. Zełeński siedzi równo, prosto, ale z ramionami złożonymi na piersi, jest lekko wycofany.

Być może, gdyby do końca przyjął wszystkie ciosy i jedynie potakiwał, godząc się z padającymi z wielu stron kłamstwami lub absurdalnymi zarzutami o dress code, gdyby odegrał rolę, jaką mu określono – petenta i poddanego przychodzącego z darami – to zakulisowo dostałby do podpisu jeden z wariantów umowy. Czy byłby to wypracowany w drodze negocjacji wariant, czy może jeden z tych niezbyt korzystnych dla Ukrainy, z „długiem dla dziesięciu kolejnych pokoleń”? Być może to było jednym z celów – pokazać światu i swoim wyborcom dominację faraona z Białego Domu, a następnie zawrzeć deal jednostronnie korzystny dla wybranej strony.

Okazało się jednak, że Żeleński nie jest potulną ofiarą i sytuacja przyjęła zdecydowanie inną formę. Taki scenariusz także mógł być brany pod uwagę. Nie zapominajmy, że mamy w końcu do czynienia z graczami w szachy 6D.

Wybuch

Zaczęło się od stwierdzenia o dyplomacji – o tym, że nie można stać twardo po jednej ze stron, tylko być pomiędzy i uszanować rację także tej drugiej, czyli Putina, bo to otwiera drogę do pokoju. Pojawiła się uszczypliwa, krytyczna uwaga wobec prezydenta Zełeńskiego, że nienawidzi Putina i wciąż o wszystko go oskarża. Jak tak można – oskarżać mordercę, ludobójcę i oprawcę własnego państwa i narodu? Zadziwiające.

Wówczas nastąpił wybuch.

Zaczęło się niewinnie, od riposty – że wszak wojna nie trwa od 2022 roku, tylko od 2014, i że ścieżek dyplomacji było wiele, ale każda z nich została wiarołomnie złamana przez Putina. Żaden z prezydentów USA – czy to Obama, Trump pierwszy, czy Biden – nie poradził sobie z dyplomatycznym rozwiązaniem konfliktu. Może Trump-faraon USA da radę, ale to na tym etapie jedynie nadzieja. Tymczasem, jak dodał Zełeński, nadzieja musi być poparta twardymi gwarancjami bezpieczeństwa, bo wszelkie ślady zaufania do Rosji – strony agresywnej – już dawno przeminęły.

Wybuch, choć trwał krótko, miał kilka faz. W fazie drugiej odezwali się Trump i Vance jednocześnie, mówiąc przez siebie i wchodząc na coraz wyższe nuty. Dlaczego? Otóż swoją wypowiedzią, przed mediami, publicznie i w praktyce, Zełeński, mówiąc prawdę, uderzył w najgłębszy fundament obecnej władzy USA. Wszak cała kampania wyborcza Trumpa i Vance’a, ich obietnice i deklaracje opierają się właśnie na założeniu, że można załatwić wszystko w 24 godziny, że prosty deal oraz dyplomacja to jedyne wiarygodne i trwałe narzędzia gwarantujące pokój. Te ich słowa i deklaracje, poparte silną krytyką Bidena, który wspierał militarnie Ukrainę, gardził Putinem i stawiał na twardy opór, były fundamentem, na którym wyrosła obecna władza w USA. Tymczasem niski, ubrany w sweter i bojówki prezydent biednego, pogrążonego w wojnie kraju, śmie w to wątpić – co gorsza, podając twarde argumenty i dowody na to, że cała ta logika jest pozbawiona sensu.

To w zasadzie był koniec. Od tego momentu sytuacja eskalowała w szybkim tempie. Napięcie kumulowane od samego początku spotkania przerodziło się w prawdziwą, historyczną awanturę w Białym Domu.

Pogorzelisko.

Czym jest siła?

Siła jest zdolnością do wywierania wpływu, narzucania swojej woli lub osiągania zamierzonych celów.

Siła ma także charakter relatywny. Jest większa lub mniejsza wobec czegoś, w relacji do czegoś. Silna Europa stała się słabsza w relacji do USA po II wojnie światowej. Słabe Chiny stały się potężne w relacji do Europy i USA po reformach lat 80. XX wieku.

Czasem spektakularny wzrost siły jest głównym powodem stania się silnym, najsilniejszym. Czasem działają złożone czynniki – wzrost jednego podmiotu i osłabienie drugiego. Czasem wystarczy jednak wyraźne osłabienie dominującego elementu, aby nastąpił nagły wzrost wszystkich dotychczas słabszych.

Sytuacja, którą obserwujemy, jest nagłym osłabieniem najsilniejszego dotychczas państwa. Państwo to jednak nie rezygnuje z demonstracji siły – pokazuje ją nadal, nawet bardziej agresywnie niż do niedawna. Jednak tę demonstrację kieruje do swoich dotychczasowych sojuszników. Nie do wrogów i przeciwników, wobec których tę siłę budowało, ale do sojuszników, przyjaciół.

Maga Trump jest zjawiskiem stwarzającym wiele zagrożeń oraz szans. Gdyby Maga Trump wydarzył się cztery lata temu, dziś oczywiście świat byłby inny… być może Ukraina byłaby już pod butem Putina, a my, Polska i UE, nieudolnie próbowalibyśmy jakoś sobie poradzić. Można tak domniemywać, obserwując obecne decyzje i działania administracji USA – przychylność wobec dyktatorów, wspaniałomyślność wobec ściganych przez międzynarodowe prawo ludobójców. Jednak dzięki temu, że Maga Trump wydarzył się dopiero teraz, może to być czymś pozytywnym. Zdążyliśmy już przeżyć czas bohaterstwa naszego sąsiada i mieliśmy czas, aby oswoić się ze świadomością zagrożenia wojną, ale także doznaliśmy wielkiej siły zjednoczonego Zachodu, determinacji do stania w jednej linii, aby bronić kluczowych dla naszego świata wartości. Dlatego Maga Trump jest dla nas paradoksalnie szansą. Maga Trump to prawdopodobnie najgorsze, co spotkało USA w XXI wieku, ale jednocześnie oznacza to wielką szansę dla UE. To właśnie Europa może teraz zagrać znacznie większą rolę w najbliższej historii – przejąć funkcję lidera wśród sojuszników dawnego USA, wzmocnić swoją rosnącą niespodziewanie siłę w globalnym układzie i stać się elementem stabilizującym. Wymaga to determinacji i odwagi, której, jak już wiemy, Europie nie brakuje. Nigdy od dziesiątek lat okno historii nie było dla nas tak szeroko otwarte.

Maga Trump swoją impertynencją i ignorancją ściąga na siebie nie tylko słabość i brak stabilizacji, ale także potencjalnie wielkie zagrożenia. Cła osłabiające gospodarkę, czystki Muska zmniejszające konkurencyjność i eliminujące wielu wybitnych specjalistów, którzy dotychczas dbali o potęgę USA. Jednak najbardziej nieprzewidywalne i szkodliwe staje się to, co kryje się w sferze skutków nadchodzących zmian – rosnący potencjał niechęci, wrogości i braku zaufania wobec dotychczasowego lidera i gwaranta globalnego porządku.

Wyobraźmy sobie skutki coraz bardziej napiętych relacji z walczącą o przetrwanie Ukrainą. Czego możemy się spodziewać, jeśli relacje z Ukrainą będą coraz bardziej napięte i przyczynią się do jej porażki? Ukraina obecnie ma w zachodnim świecie drugą po USA największą armię. Czym grozi zerwanie poczucia, że USA zasługują na wdzięczność i zastąpienie tego przekonaniem o zdradzie przez USA wśród wielu spośród miliona weteranów, walczących wciąż dzielnie na froncie? Być może uznaniem przez niejednego z nich, że USA zasługują na nauczkę. Zajmujemy się tutaj na razie spekulacjami, ale przypomnę, że w naszej polskiej świadomości Jałta to zjawisko, które nie odbiega aż tak bardzo daleko od paktu Ribbentrop-Mołotow. A nawet Brytyjczykom i Francuzom pamiętamy brak przybycia z odsieczą we wrześniu 1939 roku. Możemy przyznać, że to dobry czas w naszej historii, bo tym razem nie jesteśmy na pierwszej linii frontu. Front potrafi jednak czasem przesuwać się dość szybko.

Odrodzenie

Europa, także Polska, powinna stać twardo przy Ukrainie, jednak jednocześnie zamknijmy tematy proste, będące wyrazem dobrej woli i przyjaźni: kwestie rzezi wołyńskiej, ekshumacji. To nie jest kwestia politycznej gry, lecz zwykłej przyzwoitości i dobrej woli – czegoś, co staje się bezcennym dobrem. Czego, mam nadzieję, w naszej środkowoeuropejskiej, słowiańskiej duszy nadal nie brakuje.

Cóż zrobi Trump, gdy Europa, może w koalicji z częścią Azji, pokona Rosję i Ukraina zwycięży?

Trump powie:

„Ja to wymyśliłem, pokazałem im, jakie Ukraina ma bogactwa, co mogą zyskać. Oni w końcu zainwestowali, taki był plan. Teraz chcę nagrodę Nobla i bogactwa Ukrainy.”

A może… to wszystko jest już grą w szachy 8D, prowadzoną przez Muska? Prawdziwi szachiści nie nadążają.

Budowa własnej siły – hard power
  1. Proliferacja broni jądrowej w Europie – pozyskajmy uzbrojenie własne lub od Francji, róbmy to z tymi, którzy także mogą na tym bardzo zyskać: Korea Południowa, Ukraina, Turcja, Rumunia.
  2. Polska energetyka oparta na elektrowniach jądrowych – niech budują je Koreańczycy i Francuzi, nie USA.
  3. Dynamiczny i skuteczny rozwój przemysłu zbrojeniowego – już teraz, nie w planie.
  4. Zacieśnienie współpracy gospodarczej z Kanadą, Koreą Południową, Japonią, Australią.
  5. Szukanie wspólnych obszarów zrozumienia z Chinami i Indiami – budowa wspólnych platform wymiany handlowej.
  6. Wykorzystanie środków Rosji na rzecz odszkodowań dla pokrzywdzonych ich wojną.
Zapowiedź

Ciekawe, co myśli protrumpistowski zwolennik MAGA, gdy mówi, że demokracja się nie sprawdziła, że potrzebne są rządy twardej ręki oraz wolność słowa i gospodarcza. Jakie dokładnie słowa chciałby z siebie uwolnić, które obecnie dławi?

Czy to tęsknota za prostymi rozwiązaniami, czy może coś więcej? Jakie realne konsekwencje miałaby ta zmiana? Jeśli Cię to ciekawi, zapraszam za jakiś czas – przyjrzę się temu bliżej i podzielę się wnioskami.

Od autora

Żyjemy w świecie, w którym ludzie zajmujący się technologią także zabierają głos w wielu sprawach. Nie tylko dlatego, że to właśnie oni stworzyli warunki umożliwiające ogółowi swobodną wypowiedź, ale także dlatego, że są zaangażowani, zorientowani i chcą zabierać głos. Czy to za mało? Niestety, często nie mają do tego odpowiedniej wiedzy i kompetencji, przez co nie różnią się wiele od większości komentujących. Wciąż jednak to właśnie w tym celu stworzyliśmy media społecznościowe, internet oraz komentarze – aby każdy mógł się wypowiedzieć. Kluczowe jest jednak umiejętne odróżnienie wypowiedzi kompetentnych od tych, które nimi nie są. Warto zachować dystans i sprawdzać źródła.

Niniejsza wypowiedź jest prywatną opinią, wynikiem obserwacji i refleksji popartej badaniami licznych źródeł. Obserwuję rzeczywistość od ponad 40 lat, a przez ostatnie 5 lat poświęcam wiele godzin dziennie na analizę aspektów strategicznych, politycznych i społeczno-kulturowych. Mogę z pełną uczciwością przyznać, że od co najmniej 5 lat na pół etatu kształcę się, pracuję i rozwijam kompetencje w tych kwestiach. Jako magister nauk społecznych, doktorant i wieloletni wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim, zajmujący się metodologią badań społecznych, antropologią kulturową, etyką oraz pedagogiką ogólną, szlifowałem narzędzia intelektualne do krytycznej analizy informacji. Świat nauki, statystyka, filozofia i myślenie krytyczne to tematy, które są mi najbliższe.

====================================

Gorący temat, milion słów już padło więc i ja chcę dołożyć kilka własnych.

Rorschach w zasadzce.

“To nie ja zostałem zamknięty z wami, to wy jesteście zamknięci ze mną”. To krzyczy Rorschach w scenie z Watchmen gdy trafia do więzienie, osaczony przez wielu przestępców których on sam złapał lub przyczynił się do ich osadzenia. Złoczyńcy zacierają ręce i sądzą, że będą mieli okazję do zemsty. Jednak Rorschach jest tym który mówi co widzi, obserwuje i potrafi powiedzieć prawdę prosto w oczy, bez względu na ile ta prawda jest bolesna czy niewygodna. To on okazuje się głównym zagrożeniem dla nich samych, jego maska to lustro ich własnej zbrodni.

Po kilku dniach ustąpiły emocje i pewne rzeczy jawią się bardziej ostro.

Zasadzka.

Prezydent Żeleński został postawiony w sytuacji, w której oczekiwano od niego ukorzenia się przed Trumpem. Wszak formalnie, na poziomie dyplomacji, pomijając ego i kontekst są to osoby sobie równe – dwóch prezydentów, dwie głowy państw. Już samo zmuszenie Zełeńskiego do odpowiedzi na słowa wiceprezydenta Vance’a było złamaniem konwencji. Sposób w jaki Vance zabierał głos swobodnie, na równi – powinien natomiast mieć prawo do wypowiedzi w określonych momentach po udzieleniu mu głosu. Żeleński zdawał się akceptować tą rolę do pewnego stopnia. Na tym poziomie uszanował otaczającą go sytuację. Mowa ciała widoczna w postaciach wyraźnie wskazuje na dominację Trumpa, Vanca oraz na obronną postawę Zełeńskiego. Być może gdyby do końca przyjął wszystkie ciosy i jedynie potakiwał godząc się z padającymi z wielu stron kłamstwami, lub absurdalnymi zarzutami o dress code, gdyby odegrał rolę jaką mu określono – petenta i poddanego to zakulisowo dostałby do podpisu jeden z wariantów umowy. Czy byłby to wypracowany w drodze negocjacji wariant czy może jeden z tych niezbyt korzystnych dla Ukrainy z “długiem dla 10-ciu kolejnych pokoleń”? Być może to było jednym z celów. Pokazać światu i swoim wyborcom dominację faraona z białego domu, a następnie zawrzeć deal jednostronnie korzystny dla wybranej strony. Okazało się jednak, że Żeleński nie jest potulną ofiarą i sytuacja przyjęła zdecydowanie inną formę. Taki scenariusz także mógł być brany pod uwagę. Nie zapominajmy, że mamy w końcu do czynienia z graczami w szachy 6D.

Wybuch.

Zaczęło się od stwierdzenia o dyplomacji. O tym, że nie można stać twardo po jednej ze stron tylko być pomiędzy i uszanować rację także tej drugiej czyli Putina bo to otwiera drogę do pokoju. Pojawiała się uszczypliwa krytyczna uwaga do Prezydenta Zełeńskiego że on nienawidzi Putina i wciąż o wszystko go oskarża. Jak tak można, oskarżać mordercę, ludobójcę i oprawcę własnego państwa i narodu. Zadziwiające. Wówczas nastąpił wybuch. Zaczęło się niewinnie, od riposty. Że wszak wojna nie trwa od 2022 tylko 2014 roku i że ścieżek dyplomacji było wiele, że żadna z każda z nich została wiarołomnie złamana przez Putina i że żaden z prezydentów USA czy to Obama, czy Trump pierwszy, czy Biden nie poradził sobie z dyplomatycznym rozwiązaniem. Że być może Trump faraon da radę ale to na tym etapie nadzieja. Tymczasem jak dodał Zelenski, nadzieja która musi być poparta twardymi gwarancjami bezpieczeństwa bo wszelkie ślady zaufania do Rosji strony agresywnej, już dawno przeminęły. Wybuch choć trwa krótko ma kilka faz. W fazie drugiej odezwał się Trump łącznie z Vancem, mówili przez siebie, wchodzili na coraz wyższe nuty. Dlaczego? Otóż swoją wypowiedzią, przed mediami, publicznie w praktyce Zełeński mówiąc prawdę zadał kłam najgłębszym fundamentem obecnej władzy USA. Wszak cała kampania wyborcza Trumpa i Vanca, ich obietnice i deklaracje opierają się właśnie na założeniu, że można załatwić wszystko w 24 godziny i że prosty deal, oraz że dyplomacja to jedyne wiarygodne i trwała narzędzie gwarantujące pokój. Te ich słowa i deklaracje poparte silną krytyką Bidena który wspierał militarnie Ukrainę, gardził Putinem i stawiał na twardy opór – były fundamentem na jakim wyrosła obecna władza w USA. Tymczasem niski, ubrany w sweter i bojówki prezydent biednego, pogrążonego w wojnie kraju śmie w to wątpić, co gorsza podając twarde argumenty, dowody na to że cała ta logika jest pozbawiona sensu.

To w zasadzie był koniec. Od tego momenty sytuacja eskalowała w szybkim tempie. Napięcie kumulowane od samego początku spotkania przerodziło się w prawdziwą historyczną awanturę w białym domu.

Pogorzelisko.

Czym jest siła?

Siła jest zdolnością do wywierania wpływu, narzucania swojej woli lub osiągania zamierzonych celów.

Siła ma także charakter relatywny. Siła jest większa lub mniejsza wobec czegoś,  w relacji do czegoś. Silna Europa stała się słabsza w relacji do USA po II wojnie światowej. Słabe Chiny stały potężne  w relacji do Europy i USA po reformach lat 80-tych XX wieku.

Czasem spektakularny wzrost siły jest głównym powodem stania się silnym, najsilniejszym. Czasem działają złożone czynniki, wzrost z osłabieniem elementów tej relacji. Czasem wystarczy jednak wyraźne osłabienie dominującego elementu aby nastąpił nagły wzrost wszystkich dotychczas słabszych.

Sytuacja którą obserwujemy jest nagłym osłabieniem najsilniejszego dotychczas państwa. Państwo to jednak nie rezygnuje z demonstracji siły, pokazuje ją nadal nawet bardziej agresywnie niż do niedawna. Jednak demonstrację tą kieruje do swoich dotychczasowych sojuszników. Nie do wrogów i przeciwników wobec których tą siłę budowała, ale do sojuszników, przyjaciół.

Maga Trump jest zjawiskiem stwarzającym wiele zagrożeń oraz szans. Gdyby Maga Trump wydarzył się 4 lata temu dziś oczywiście świat byłby inny.. być może Ukraina byłaby już pod butem Putina, a my Polska i UE nieudolnie próbowaliśmy jakoś sobie poradzić. Można tak domniemywać gdy obserwujemy obecne decyzje i działania administracji USA. Przychylność wobec dyktatorów, wspaniałomyślność wobec ściganych przez międzynarodowe prawo ludobójców. Jednak dzięki temu, że Maga Trump wydarzył się dopiero teraz to może być czymś pozytywnym. Zdążyliśmy już przeżyć czas bohaterstwa naszego sąsiada i mieliśmy czas, aby oswoić się ze świadomością zagrożenia wojną. ale także doznaliśmy wielkiej siły zjednoczonego zachodu, determinacji do stania w jednej linii aby bronić kluczowych dla naszego świata wartości. Dlatego Maga Trump jest dla nas paradoksalnie szansą. Maga Trump to prawdopodobnie najgorsze co spotkało USA w XXI wieku, ale jednocześnie oznacza to wielką szansę dla UE. To właśnie Europa może teraz zagrać znacznie większą rolę w najbliższej historii. Przejąć funkcję lidera wśród sojuszników dawnego USA, wzmocnić swoją rosnącą niespodziewanie, w relacji układów siłę i stać się elementem stabilizującym. Wymaga to determinacji i odwagi, której jak już wiemy Europie nie brakuje. Nigdy od  dziesiątek lat okno historii nie było dla nas tak szeroko otwarte.

Maga Trump swoją impertynencją i ignorancją ściąga na siebie nie tylko słabość i brak stabilizacji, ale także potencjalnie wielkie zagrożenia. Cła osłabiające gospodarkę, czystki Muska zmniejszające konkurencyjność i odrzucające wielką ilość wybitnych specjalistów skutecznie dotychczas dbających o potęgę USA.  Jednak najbardziej nieprzewidywalne, szkodliwe staje się to co kryje się w sferze skutków nadchodzących zmian. Rosnący potencjał niechęci, wrogości i braku zaufania wobec dotychczasowego lidera i gwaranta globalnego porządku.

Wyobraźmy sobie skutki coraz bardziej napiętych relacji z walczącą o przetrwanie Ukrainą. Czego możemy się spodziewać, jeśli relacje z Ukrainą będą coraz bardziej napięte i przyczyni się to porażki Ukrainy? Obecnie mającej w zachodnim świecie drugą po USA największą armię. Czym grozi zerwanie poczucia, że USA zasługują na wdzięczność i zastąpienie tego przekonaniem o zdradzie przez USA wśród wielu spośród miniona weteranów walczących wciąż dzielnie na froncie? Być może uznaniem przez niejednego z nich, że USA zasługują na nauczkę. Zajmujemy się tutaj na razie spekulacjami, ale przypomnę, że w naszej polskiej świadomości Jałta to zjawisko nie odbiegające aż tak bardzo daleko od paktu Ribbentrop – Mołotow. A nawet brytyjczykom i francuzom pamiętamy brak przybycia z odsieczą we wrześniu 1939 roku. Możemy przyznać, że to dobry czas w naszej historii, bo tym razem nie jesteśmy na pierwszej linii frontu. Front potrafi jednak czasem przesuwać się dość szybko.

Stańmy twardo z Ukrainą, jednak najpierw zamknijmy temat rzezi wołyńskiej, ekshumacji. Tak po prostu, na szybko – bo nie ma tym żadnych kontrowersji. To kwestia czystej przyzwoitości i dobrej woli – czegoś co staje się bezcennym dobrem, ale czego mam nadzieję w naszej środkowo – wschodnio europejskiej, słowiańskiej duszy nadal nie brakuje.

Cóż zrobi trump gdy Europa, może w koalicji z częścią Azji pokona Rosję i Ukraina zwycięży?

Trump powie:

Ja to wymyśliłam, pokazałem im jakie Ukraina ma bogactwa, co mogą zyskać. Oni w końcu zainwestowali, taki był plan. Teraz chcę nagrodę Nobla i bogactwa Ukrainy.

Jedynie Prezydent Wałęsa mógłby nam pomóc bo tylko on ma większe moce  i to on być może rozgrywa Trumpa i Putina we własnych szachach 8D.. zapewne dowiemy się tego niedługo.

Co dalej?

1. proliferacja broni jądrowej w Europie

2. Polska oparta o elektrownie jądrowe

3. dynamiczny i skuteczny rozwój przemysłu zbrojeniowego

4. zacieśnienie współpracy z Kanadą, Koreą Południową, Japonią, Australią

5.  szukać wspólnych obszarów zrozumienia z Chinami, Indiami

6. wykorzystanie środków Rosji na rzecz odszkodowań dla pokrzywdzonych ich wojną

Ciekawe, co myśli protrumpistowski zwolennik MAGA gdy mówi, że demokracja się nie sprawdziła, że potrzebne nam rządy twardej ręki oraz wolność słowa i wolność gospodarcza.. Jakie dokładnie słowa chciałby z siebie uwolnić które być może obecnie dławi? Jeśli ciekawi Cię to zapraszam za jakiś czas. Dowiem się tego dla Ciebie.

Żyjemy w świecie w którym ludzie zajmujący się technologią także zabierają głos w wielu sprawach. Często nie mając do tego odpowiedniej wiedzy i kompetencji, co nie odróżnia ich zresztą od większości zabierających głos. Czy nie w tym celu stworzyliśmy social media, internet oraz komentarze? Kluczowe jest aby odróżnić wypowiedzi kompetentne od tych które nimi nie są. Warto zachować dystans i sprawdzać źródła. Niniejsza wypowiedź jest jednak prywatną opinią, wynikiem obserwacji i refleksji popartej badaniami licznych źródeł, obserwacjami prowadzonymi przez ostatnie 5 lat w wymiarze wieli godzin dziennie. Mogę z pełną uczciwością przyznać że od co najmniej 5 lat na pół etatu kształcę się, pracuje i nabieram kompetencji w kwestiach społecznych, politycznych i kulturowych. Jednocześnie jako magister nauk społecznych, wieloletni wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim zajmujący się zagadnieniami metodologii badań społecznych, antropologii kulturowej, etyki czy pedagogiki ogólnej. Świat nauki, statystyka, filozofia myślenie krytyczne to są najbliższe mi tematy.

===Post:

Gorący temat, milion słów już padło więc i ja chcę dołożyć kilka własnych.

Rorschach w zasadzce. 

  1. Zełeński uderzył w samą istotę politycznego fundamenty Trumpa. 
  2. Działania USA są przejawem spadku siły mocarstwa.

====wariant po edycji:

Gorący temat, milion słów już padło, więc i ja chcę dołożyć kilka własnych.

Rorschach w zasadzce.

“To nie ja zostałem zamknięty z wami, to wy jesteście zamknięci ze mną.” Tak brzmi jedno z kluczowych zdań Rorschacha w Watchmen, kiedy trafia do więzienia, otoczony przez przestępców, których wcześniej zdemaskował lub przyczynił się do ich skazania. Przeciwnicy Rorschacha zacierają ręce, sądząc, że nadszedł moment odwetu. Jednak on sam, jako postać bezkompromisowa, pozostaje nieugięty – demaskuje prawdę, nawet jeśli jest ona brutalna i niewygodna. Paradoksalnie to nie on, lecz oni znajdują się w pułapce – jego obecność stanowi lustro odbijające ich własne zbrodnie.

Ustąpiły emocje i pewne rzeczy jawią się bardziej ostro.

Zasadzka.

Prezydent Zełeński znalazł się w sytuacji, w której oczekiwano od niego kapitulacji przed Trumpem. Formalnie, w świetle protokołu dyplomatycznego, są to przywódcy suwerennych państw – dwie równe sobie głowy państw. Jednak już samo zmuszenie Zełeńskiego do odpowiedzi na pytania wiceprezydenta Vance’a stanowiło naruszenie konwencji dyplomatycznej. Vance, występujący na równi z prezydentem Ukrainy, powinien mieć prawo do wypowiedzi jedynie w określonych ramach protokolarnych.

Zełeński, świadomy realiów sytuacji, przyjął pewne elementy tej narzuconej mu roli. Jego mowa ciała zdradzała jednak wyraźną asymetrię relacji – Trump i Vance emanowali dominacją, podczas gdy Zełeński przyjął postawę obronną. Być może gdyby całkowicie poddał się tej dynamice, jedynie przytakując i akceptując absurdalne zarzuty – chociażby dotyczące dress code’u – wówczas zakulisowo mógłby otrzymać do podpisania jeden z przygotowanych wariantów porozumienia. Czy byłby to dokument wypracowany w toku negocjacji, czy też unilateralna umowa, obciążająca Ukrainę długiem na dziesięciolecia?

Możliwe, że plan zakładał pokazanie światu triumfu Trumpa, „faraona Białego Domu”, po czym zawarcie jednostronnie korzystnego dla USA porozumienia. Jednak rzeczywistość odbiegła od tego scenariusza – Zełeński nie był potulną ofiarą, a cała interakcja przyjęła zgoła inny obrót. Warto pamiętać, że mamy do czynienia z politycznymi graczami najwyższego szczebla – mistrzami strategii, rozgrywającymi partię w szachy 6D.

Wybuch.

Punktem zapalnym okazała się koncepcja dyplomacji. Trump i jego otoczenie podkreślali konieczność „zbalansowanego podejścia” – nieopowiadania się jednoznacznie po jednej stronie konfliktu, lecz uwzględnienia także perspektywy Putina, gracza w szachy 5D, jako kluczowej do osiągnięcia pokoju. W tej narracji znalazło się również miejsce na zarzut wobec Zełeńskiego, jakoby jego wrogość wobec Putina była przeszkodą w dialogu. Jak można winić człowieka, który przewodzi narodowi dotkniętemu agresją i zbrodniami wojennymi, za niechęć wobec sprawcy tych działań? Absurd.

Wówczas nastąpił wybuch.

Pierwsza faza – riposta Zełeńskiego. Przypomnienie, że wojna nie zaczęła się w 2022 roku, lecz w 2014, a ścieżek dyplomatycznych było wiele – wszystkie jednak zostały pogwałcone przez Putina. Żaden z prezydentów USA – Obama, Trump czy Biden – nie był w stanie znaleźć skutecznego rozwiązania konfliktu. Trump może mieć ambicje osiągnięcia sukcesu tam, gdzie inni zawiedli, ale – jak podkreślił Zełeński – sama nadzieja nie wystarczy. Musi zostać poparta realnymi gwarancjami bezpieczeństwa, ponieważ wszelkie podstawy zaufania do Rosji przepadły bezpowrotnie.

Druga faza – reakcja Trumpa i Vance’a. Wchodzili sobie w słowo, przerywali, podnosili głosy. Dlaczego? Ponieważ Zełeński, wygłaszając kilka zdań, podważył fundamenty polityczne obecnej administracji USA. Kluczowy filar całej obecnej polityki Trumpa – przekonanie, że konflikt można zakończyć w 24 godziny prostą transakcją – został brutalnie obnażony jako iluzja. Retoryka Trumpa i Vance’a bazowała na krytyce Bidena jako prezydenta, który zamiast negocjować, bezrefleksyjnie wspierał Ukrainę militarnie. Tymczasem Zełeński podważył tę narrację, dostarczając rzeczowych argumentów podważających jej sensowność. Nie jestem przekonany czy Zełeński zrobił to świadomie, czy zauważył że podając te argumenty realnie podcina tezy republikańskiego prezydenta na których ten zdobył swoją władzę. Jednak to się wydarzyło i to..

To był moment kulminacyjny. Od tego momentu napięcie eskalowało w błyskawicznym tempie. Spotkanie, zamiast być formalnym dialogiem, przerodziło się w polityczną awanturę o historycznym znaczeniu.

Pogorzelisko.

Czym jest siła?

Siła to zdolność do kształtowania rzeczywistości według własnej woli. Jest jednak relatywna – jej wielkość zależy od układu odniesienia. Europa, dominująca przed II wojną światową, osłabła względem USA. Chiny, wcześniej marginalizowane, po reformach gospodarczych lat 80-tych stały się supermocarstwem.

Siła może wynikać ze wzrostu potencjału, ale również z osłabienia dominującego aktora.

Ruch Maga (Make America Great Again) stanowi zarówno zagrożenie, jak i szansę. Gdyby jego triumf nastąpił cztery lata wcześniej, Ukraina mogłaby już znajdować się pod pełną kontrolą Rosji, a Europa – pozostawiona sama sobie – zmagałaby się z nieładem i brakiem kierunku. Jednak fakt, że zmiana następuje teraz, może paradoksalnie działać na korzyść Europy.

Przez ostatnie lata zjednoczony Zachód doświadczył siły własnej determinacji, nauczył się odporności na szantaż energetyczny i rozwinął struktury obronne. W nowym układzie sił to Europa może przejąć rolę lidera wśród dawnych sojuszników USA. Aby jednak sprostać temu wyzwaniu, musi wykazać się determinacją i odwagą, które – jak wiemy – nie są jej obce. Okno historii nigdy nie było tak szeroko otwarte.

Trump, ze swoją polityką protekcjonizmu, nieprzewidywalności i izolacjonizmu, osłabia globalne przywództwo USA. Nie chodzi wyłącznie o cła, konflikty handlowe czy czystki kadrowe w amerykańskich korporacjach – zagrożeniem jest erozja zaufania do USA jako gwaranta stabilności międzynarodowej.

Co się stanie, jeśli Ukraina poczuje się zdradzona? Czy naród z drugą największą armią w Europie zaakceptuje rolę ofiary? Czy weterani tej wojny nie uznają, że USA zasłużyły na lekcję, tak jak niektórzy w Polsce do dziś pamiętają zdradę Jałty czy brak pomocy we wrześniu 1939 roku?

Czas na realpolitik.

Europa powinna stanąć twardo przy Ukrainie, ale jednocześnie rozwiązać nierozliczone kwestie historyczne – takie jak ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej. To nie jest kwestia politycznej gry, lecz zwykłej przyzwoitości.

A co zrobi Trump, gdy Ukraina wygra, być może w koalicji z częścią Azji?

Powiedzieć może tylko jedno: „To był mój plan. Chcę Nobla i dostęp do ukraińskich zasobów.”

A może… to wszystko jest już grą w szachy 8D, prowadzoną przez Muska? Prawdziwi szachiści nie nadążają.

==== Dłuższa po edycji

Gorący temat, milion słów już padło, więc i ja chcę dołożyć kilka własnych.

Rorschach w zasadzce.

“To nie ja zostałem zamknięty z wami, to wy jesteście zamknięci ze mną.” To słowa Rorschacha w Watchmen, kiedy trafia do więzienia, otoczony przez przestępców, których wcześniej zdemaskował lub przyczynił się do ich skazania. Przeciwnicy Rorschacha zacierają ręce, sądząc, że nadszedł moment odwetu. Jednak on sam, jako postać bezkompromisowa, pozostaje nieugięty – demaskuje prawdę, nawet jeśli jest ona brutalna i niewygodna. Paradoksalnie to nie on, lecz oni znajdują się w pułapce – jego obecność stanowi lustro odbijające ich własne zbrodnie.

To symboliczny motyw, który idealnie oddaje dynamikę politycznej rozgrywki na najwyższym szczeblu. Kiedy przeciwnik zostaje osaczony, można odnieść wrażenie, że sytuacja jest pod kontrolą. Jednak w rzeczywistości może to być pułapka, w której rola myśliwego i ofiary odwraca się w jednej chwili. Tak właśnie wyglądało starcie Zełeńskiego z amerykańską administracją – przewidziany scenariusz szybko uległ zmianie, gdy ukraiński przywódca postanowił działać na własnych zasadach.

Ustąpiły emocje i pewne rzeczy jawią się bardziej ostro.

Zasadzka.

Prezydent Zełeński znalazł się w sytuacji, w której oczekiwano od niego kapitulacji przed Trumpem. Formalnie, w świetle protokołu dyplomatycznego, są to przywódcy suwerennych państw – dwie równe sobie głowy państw. Jednak już samo zmuszenie Zełeńskiego do odpowiedzi na pytania wiceprezydenta Vance’a stanowiło naruszenie konwencji dyplomatycznej. Vance, występujący na równi z prezydentem Ukrainy, powinien mieć prawo do wypowiedzi jedynie w określonych ramach protokolarnych.

Zełeński, świadomy realiów sytuacji, przyjął pewne elementy tej narzuconej mu roli. Jego mowa ciała zdradzała jednak wyraźną asymetrię relacji – Trump i Vance emanowali dominacją, podczas gdy Zełeński przyjął postawę obronną. Być może gdyby całkowicie poddał się tej dynamice, jedynie przytakując i akceptując absurdalne zarzuty – chociażby dotyczące dress code’u – wówczas zakulisowo mógłby otrzymać do podpisania jeden z przygotowanych wariantów porozumienia. Czy byłby to dokument wypracowany w toku negocjacji, czy też unilateralna umowa, obciążająca Ukrainę długiem na dziesięciolecia?

Możliwe, że plan zakładał pokazanie światu triumfu Trumpa, „faraona Białego Domu”, po czym zawarcie jednostronnie korzystnego dla USA porozumienia. Jednak rzeczywistość odbiegła od tego scenariusza – Zełeński nie był potulną ofiarą, a cała interakcja przyjęła zgoła inny obrót. Warto pamiętać, że mamy do czynienia z politycznymi graczami najwyższego szczebla – mistrzami strategii, rozgrywającymi partię w szachy 6D.

Wybuch.

Punktem zapalnym okazała się koncepcja dyplomacji. Trump i jego otoczenie podkreślali konieczność „zbalansowanego podejścia” – nieopowiadania się jednoznacznie po jednej stronie konfliktu, lecz uwzględnienia także perspektywy Putina, gracza w szachy 5D, jako kluczowej do osiągnięcia pokoju. W tej narracji znalazło się również miejsce na zarzut wobec Zełeńskiego, jakoby jego wrogość wobec Putina była przeszkodą w dialogu. Jak można winić człowieka, który przewodzi narodowi dotkniętemu agresją i zbrodniami wojennymi, za niechęć wobec sprawcy tych działań? Absurd.

Wówczas nastąpił wybuch.

Pierwsza faza – riposta Zełeńskiego. Przypomnienie, że wojna nie zaczęła się w 2022 roku, lecz w 2014, a ścieżek dyplomatycznych było wiele – wszystkie jednak zostały pogwałcone przez Putina. Żaden z prezydentów USA – Obama, Trump czy Biden – nie był w stanie znaleźć skutecznego rozwiązania konfliktu. Trump może mieć ambicje osiągnięcia sukcesu tam, gdzie inni zawiedli, ale – jak podkreślił Zełeński – sama nadzieja nie wystarczy. Musi zostać poparta realnymi gwarancjami bezpieczeństwa, ponieważ wszelkie podstawy zaufania do Rosji przepadły bezpowrotnie.

Druga faza – reakcja Trumpa i Vance’a. Wchodzili sobie w słowo, przerywali, podnosili głosy. Dlaczego? Ponieważ Zełeński, wygłaszając kilka zdań, podważył fundamenty polityczne obecnej administracji USA. Kluczowy filar całej obecnej polityki Trumpa – przekonanie, że konflikt można zakończyć w 24 godziny prostą transakcją – został brutalnie obnażony jako iluzja. Retoryka Trumpa i Vance’a bazowała na krytyce Bidena jako prezydenta, który zamiast negocjować, bezrefleksyjnie wspierał Ukrainę militarnie. Tymczasem Zełeński podważył tę narrację, dostarczając rzeczowych argumentów podważających jej sensowność.

To był moment kulminacyjny. Od tego momentu napięcie eskalowało w błyskawicznym tempie. Spotkanie, zamiast być formalnym dialogiem, przerodziło się w polityczną awanturę o historycznym znaczeniu.

Pogorzelisko.

Siła to zdolność do kształtowania rzeczywistości według własnej woli. Jest jednak relatywna – jej wielkość zależy od układu odniesienia. Europa, dominująca przed II wojną światową, osłabła względem USA. Chiny, wcześniej marginalizowane, po reformach gospodarczych lat 80-tych stały się supermocarstwem.

Siła może wynikać ze wzrostu potencjału, ale również z osłabienia dominującego aktora.

Ruch Maga (Make America Great Again) stanowi zarówno zagrożenie, jak i szansę. Gdyby jego triumf nastąpił cztery lata wcześniej, Ukraina mogłaby już znajdować się pod pełną kontrolą Rosji, a Europa – pozostawiona sama sobie – zmagałaby się z nieładem i brakiem kierunku. Jednak fakt, że zmiana następuje teraz, może paradoksalnie działać na korzyść Europy.

Przez ostatnie lata zjednoczony Zachód doświadczył siły własnej determinacji, nauczył się odporności na szantaż energetyczny i rozwinął struktury obronne. W nowym układzie sił to Europa może przejąć rolę lidera wśród dawnych sojuszników USA. Aby jednak sprostać temu wyzwaniu, musi wykazać się determinacją i odwagą, które – jak wiemy – nie są jej obce. Pracy zostało więcej niż powinno. Trzeba przyspieszyć rozwój przemysłu obronnego, szczególnie w Polsce – trzeba już teraz zacząć nabywać więcej narzędzi i sprzętu dla wojska z alternatywnych źródeł: Korea Południowa, Turcja? Okno historii nigdy nie było tak szeroko otwarte, ale musimy działać sprawnie – nie przyglądać się pięknym widokom tylko odważnie do przodu.

A co zrobi Trump, gdy Ukraina wygra, być może w koalicji z częścią Azji?

Powiedzieć może tylko jedno: „To był mój plan. Chcę Nobla i dostęp do ukraińskich zasobów.”

A może… to wszystko jest już grą w szachy 8D, prowadzoną przez Muska? Prawdziwi szachiści nie nadążają 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *